Kibice byli świadkami absolutnie szalonego meczu na Stadionie Olimpijskim w dzielnicy Motjuić w ramach półfinału Pucharu Króla. Pierwsze sekundy należały do Atletico Madryt, które w zaledwie sześć minut wbiło dwa gole. I choć później FC Barcelona wzięła się do pracy, wyrównała wynik, ba zdominowała rywala i strzeliła jeszcze dwie bramki, to pod koniec spotkania znów obudziła się drużyna Diego Simeone. I tym razem to ona doprowadzili do remisu 4:4. Jedno z trafień w tym starciu zanotował Robert Lewandowski. Wszedł dopiero w drugiej połowie i w zaledwie sześć minut znalazł drogę do siatki (4:2). I choć jego gol nie wystarczył, by odnieść zwycięstwo, to sam Polak miał powody do zadowolenia. Dokonał historycznej rzeczy!
W 74. minucie Lamine Yamal ośmieszył dryblingiem Reinildo, posłał piłkę między nogami Clementa Lengleta i ta powędrowała do Lewandowskiego. 36-latek nie miał najmniejszych kłopotów z wykończeniem akcji i z bliskiej odległości umieścił futbolówkę w pustej bramce.
Było to jego trzecie trafienie w tej edycji Pucharu Króla, a 33 w sezonie we wszystkich rozgrywkach. I wydaje się, że Polak zapamięta je na długo. Pozwoliło mu bowiem wyrównać najlepsze osiągnięcie w barwach Barcelony.
W pierwszej kampanii dla tej drużyny, a więc 2022/23, także zdobył 33 gole. Tyle tylko, że był to wynik po 46 spotkaniach. Teraz potrzebował znacznie mniej gier, bo 36. A mamy dopiero luty, Lewandowski już wyrównał rezultat, co tylko pokazuje, w jak znakomitej formie się znajduje. I chyba nikt nie ma wątpliwości, że pobije to osiągnięcie. W końcu przed nim jeszcze około 15 spotkań!
"Lewandowski jest na dobrej drodze, by pisać historyczne rekordy. Lata nie ciążą polskiemu 'zabójcy'. (...) Dla niego nie ma sufitu" - podkreśliła redakcja katalońskiego "Sportu", która poświęciła cały artykuł osiągnięciu Polaka. "Znajduje się w szczytowej formie i ma pełne zaufanie Hansiego Flicka. Niemiec zna go bardzo dobrze już z czasów gry w Bayernie Monachium. W momentach, gdy Lewy był mniej natchniony, zawsze go bronił i chronił" - czytamy.
Zobacz też: Ancelotti całkowicie odstawił piłkarza Realu. Wymowne dziesięć minut.
O tym, że napastnik jest o krok od wyrównania kapitalnego wyniku z pierwszego sezonu, już kilka dni temu pisała ta sama redakcja. Liczyła, że Polak strzeli gola w meczu ligowym z Las Palmas (2:0). "Numer dziewięć w Barcelonie ma potencjał, by to zrobić. Jest zdeterminowany, by nadal tworzyć historię, nosząc koszulkę Barcelony" - pisała. Ale wtedy gola zdobyć się nie udało. Dokonał tego w miniony wtorek.
I teraz stanie przed szansą, by pobić ten rekord. Pierwszą okazję będzie miał już w niedzielę 2 marca, kiedy to Barcelona zmierzy się z Realem Sociedad w La Liga. Początek o godzinie 16:15. Już teraz zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego starcia na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.