Przed 22. kolejką La Liga wydawało się, że dla FC Barcelony mecz z Deportivo Alaves będzie o uniknięcie zwiększenia straty do Realu Madryt. Mało kto przewidywał, że madrytczycy nie wygrają dzień wcześniej z Espanyolem i dadzą w ogóle szansę na cokolwiek więcej. Katalońscy sąsiedzi FC Barcelony byli przed tym meczem w strefie spadkowej, wygrywając tylko jeden z poprzednich siedmiu meczów ligowych.
Rzeczywistość w sobotni wieczór 1 lutego okazała się jednak zgoła odmienna. Real nie potrafił znaleźć sposobu na defensywę rywali mimo potężnej przewagi w posiadaniu piłki (76:24 proc.). A nawet gdy udało im się przedrzeć i oddać strzał, a celnych mieli w tym meczu aż siedem, to na posterunku zawsze był bramkarz Joan Garcia, który zagrał wspaniały mecz. Indolencja Realu zemściła się w 85. minucie. Zespół Carlo Ancelottiego nadział się na kontrę po własnym rzucie rożnym, a zwycięskiego jak się okazało gola zdobył Carlos Romero. I był to najbardziej kontrowersyjny zawodnik, który mógł to w tym meczu zrobić.
Wszystko przez sytuację z 60. minuty. Wówczas uciekającego z piłką Kyliana Mbappe zatrzymał właśnie Romero, ale zrobił to w paskudny sposób. Atak wyprostowaną nogą, od tyłu, prosto w łydkę Francuza i lepiej nie myśleć, co mogłoby się stać, gdyby trafił w Achillesa. Mało kto miał wątpliwości, że był to faul na czerwoną kartkę. Były sędzia międzynarodowy Eduardo Iturralde Gonzalez skomentował to dosadnie dla Cadena SER - To czerwona kartka, bardzo czerwona kartka i jeszcze bardziej czerwona kartka - powiedział Hiszpan.
Problem w tym, że inaczej sprawę widzieli sędziowie tego spotkania. Ani prowadzący spotkanie Alejandro Muniz Ruiz, ani arbitrzy na VAR nie uznali tego za czerwoną kartkę, ku zniesmaczeniu większości kibiców i to nie tylko Realu. Romero po prostu nie powinno już być na boisku, gdy strzelał zwycięskiego gola. A jak na sprawę zapatruje się sam zainteresowany?
Lewy obrońca Espanyolu skomentował sprawę dla dziennika "AS". Hiszpan przyznał, że było to dość nieładne i przeprosił za swoje zachowanie. Choć stwierdził także, że zrobił tylko to, co mógł - Wiedziałem, że nie mam żadnych szans go dogonić. Zatrzymałem go w jedyny sposób, w jaki potrafiłem to zrobić. To był trochę brzydki atak. Przeprosiłem go za to. Niemniej zostawiliśmy tę sprawę za nami, a mecz toczył się dalej - stwierdził Carlos Romero. Hiszpan pochwalił też przy okazji bramkarza Joana Garcię, twierdząc, że "zwycięstwo jest bardziej jego niż moje".