Lewandowski czeka na mecz, a tu takie wieści. Zagrali dla Barcelony!

Choć FC Barcelona rozegra kolejny mecz La Liga w niedzielę, to już dzień wcześniej z hiszpańskich boisk dotarły do niej dobre wieści. Jeden z głównych rywali w walce o tytuł stracił punkty. Mowa o Atletico Madryt. Piłkarze Diego Simeone słabo zaczęli mecz z Villarrealem i po pierwszej połowie musieli gonić wynik. I choć ostatecznie udało im się wyrównać, to na nic więcej stać ich już nie było. Spotkanie zakończyło się remisem i nadzieją dla Barcelony na zbliżenie się do wicelidera.
Atletico Madryt - Villarreal
Screen z TV

Atletico Madryt wyraźnie odżyło w tym sezonie i jest jednym z głównych konkurentów do mistrzostwa Hiszpanii. Od końca października drużyna Diego Simeone odniosła aż 15 zwycięstw z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Dzięki temu wskoczyła na pierwszą lokatę w tabeli La Liga i wydawała się nie do zatrzymania. Aż nadszedł 18 stycznia i mecz z Leganes. Wówczas Atletico dość niespodziewanie przegrało 0:1 i rewelacyjna passa dobiegła końca. Taki wynik zaowocował też spadkiem w lidze na drugą lokatę - za plecy Realu Madryt. Mimo wszystko ekipa Simeone wciąż zachowała bezpieczną przewagę nad trzecią FC Barceloną.

Zobacz wideo

Mizerna pierwsza połowa Atletico Madryt. Villarreal z prowadzeniem

W sobotnie popołudnie Atletico miało okazję, by nie tylko wrócić na fotel lidera, ale i powiększyć przewagę nad piłkarzami Hansiego Flicka - przynajmniej do czasu, aż Katalończycy i Real rozegrają własne spotkania. Czy madrycka ekipa skorzystała z okazji?

Zdecydowanie lepiej ten mecz rozpoczęli gospodarze, a więc Atletico. Dłużej utrzymywali się przy piłce i cierpliwie budowali akcje. Tyle tylko, że brakowało skuteczności. Defensywa Villarrealu bez większych problemów poradziła sobie ze strzałem m.in. Pablo Barriosa. I niewykorzystane okazje lubią się mścić, o czym boleśnie przekonała się drużyna z Madrytu.

W 28. minucie niebezpiecznym wślizgiem popisał się Reinildo Mandava, po czym sędzia wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Gerard Moreno i pokonał Jana Oblaka. Ta bramka nieco podcięła skrzydła Atletico. Piłkarze zaczęli popełniać błędy i łatwo tracili futbolówkę. Szczególnie niebezpieczna była strata Koke, ale na szczęście dla niego nie wykorzystał jej Moreno.

W 43. minucie doszło do dość kontrowersyjnej sytuacji, kiedy to po pojedynku z jednym z obrońców Villarrealu w polu karnym upadł Mandava. Domagał się wskazania na wapno, ale sędzia pokazał, by grać dalej. I tak pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem gości.

Atletico wyrównuje. Strata punktów może być dla niego kosztowna. FC Barcelona tylko na to czekała

A jak zaczęła się druga odsłona? Gra toczyła się od pola karnego do pola karnego. Lepiej prezentował się Villarreal, choć po kilku minutach obraz gry się zmienił i to Atletico częściej szukało okazji. Zamknęło rywali na ich połowie, co przyniosło efekt w 58. minucie. Z zamieszania w obrębie jedenastki gości skorzystał Samuel Lino i wpakował piłkę do praktycznie pustej siatki, doprowadzając do wyrównania.

Na tym gospodarze zatrzymywać się nie zamierzali, ale znów brakowało precyzji. Dodatkowo czujnie w obronie funkcjonował Villarreal. Pod koniec spotkania Atletico miało sporo okazji do zdobycia gola ze stałych fragmentów gry, szczególnie z rzutów rożnych, ale pokonać bramkarza Villarrealu się nie udało. 

Atletico Madryt - Villarreal 1:1

Dzięki remisowi Atletico nieco zbliżyło się do Realu Madryt (46 pkt). Strata wynosi już tylko jeden punkt. Warto jednak pamiętać, że drużyna Carlo Ancelottiego nie rozegrała jeszcze spotkania w 21. kolejce, więc różnica może się zwiększyć. Mecz mniej ma też Barcelona.

Atletico powiększyło nad nią przewagę do sześciu "oczek". Jednak remis to dobra informacja dla Katalończyków. Już w niedzielę będą mogli zniwelować stratę do piłkarzy Simeone do trzech punktów. Tego dnia zagrają z Valencią. A jak wygląda sytuacja Villarrealu? Pozostał na piątej lokacie - 34 punkty i w tej kolejce nikt go nie wyprzedzi. 

Więcej o: