Legendarny Hiszpan ostro o Flicku. Chodzi o Szczęsnego. "Nie wmówi mi"

Nie milkną echa występu Wojciecha Szczęsnego w finale Superpucharu Hiszpanii przeciwko Realowi Madryt (5:2). FC Barcelona wygrała, ale Polak wyleciał z boiska z czerwoną kartką i w innych okolicznościach mógłby zostać kompletnym antybohaterem meczu. Choć przed starciem nie było sprzeciwu ws. wystawienia Szczęsnego od pierwszej minuty, takie głosy pojawiły się po pojedynku. Legendarny bramkarz Valencii Santiago Canizares stwierdził, że Inaki Pena nie dał sportowego powodu, by posadzić go na ławce.
Szczęsny, Flick, Canizares
fot. REUTERS/Stringer fot. Screen: https://www.youtube.com/watch?v=39HifNTP7pA&t=257s

Wieczór do zapamiętania na całe życie, z jednym akcentem do zapomnienia na zawsze. Tak można określić występ Wojciecha Szczęsnego z Realem Madryt w finale Superpucharu Hiszpanii. Polak w 56. minucie skutecznie podniósł ciśnienie spokojnym już wówczas fanom Barcelony (Katalończycy prowadzili 5:1), wycinając Kyliana Mbappe równo z murawą, za co dostał czerwoną kartkę. I choć Real strzelił po chwili gola, na szczęście dla Polaka nie był w stanie zrobić więcej. 

Zobacz wideo Mateusz Bieniek po zwycięstwie Aluron CMC Warty Zawiercie z PGE Projektem Warszawa: Mega się cieszymy, ale nie odlatujemy

Szczęsny nie zasłużył na grę z Realem? Wątpliwości legendy

Po półfinałowym świetnym występie Szczęsnego przeciwko Athletikowi Bilbao (2:0) nikt nie miał większych wątpliwości, iż Polak zasłużył, by zagrać również w finale. Szczególnie że Hansi Flick nadal mógł być nieco "cięty" na Inakiego Penię za spóźnianie się na odprawy przedmeczowe (co kosztowało go miejsce w składzie na półfinał). Jednak już po finale i czerwonej kartce dla Polaka, percepcja w tej sprawie uległa zmianie. A przynajmniej u Santiago Canizaresa.

Flick kłamał? Canizares pewny, że spóźnienie Peni było tylko wymówką

Były znakomity bramkarz m.in. Valencii i Realu Madryt, a obecnie ekspert w radiu Cadena COPE, stwierdził wprost, że spóźnialstwo Hiszpana dało jedynie Flickowi pretekst, a Niemiec wbrew temu co mówił, i tak miał zamiar postawić na Polaka. - Flick nie wmówi mi, że to kwestia punktualności. On chciał postawić na Szczęsnego, bo wie, że to dobry bramkarz z dużym doświadczeniem. I że może potrzebować go, gdy sezon wejdzie w kluczową fazę, zwłaszcza w Lidze Mistrzów - ocenił Canizares.

Były reprezentant Hiszpanii stwierdził, że samo odsunięcie Inakiego nie było zbyt sprawiedliwe pod kątem sportowym. - To się stało w jego najlepszym momencie. Inaki zdał test, mimo że wcześniej budził sporo wątpliwości. Teraz jednak mocno się rozwinął. Nikt nie narzekał na grę bramkarza, nie było dyskusji. On otworzył ją na nowo tylko aspektem pozaboiskowym. Sportowo nie dał powodu do zmiany - powiedział Hiszpan. 

Więcej o: