W październiku wobec Kyliana Mbappe wysunięto bardzo poważne oskarżenia. Francuz nie pojechał na październikowe zgrupowanie reprezentacji, ale za to wybrał się do klubu nocnego w dzielnicy Stureplan w Sztokholmie. Dziennik "Expressen" napisał, że Mbappe miał tam dopuścić się "gwałtu i napaści seksualnej". Poszkodowana kobieta rzekomo udała się do szpitala, po czym zgłosiła sprawę na policję.
- Uważajcie, jak rozpoczynacie jakiś temat. Lepiej się zawczasu wycofać, zanim popełni się gafę. Są rzeczy, które są trudne do zweryfikowania, ale ta do nich nie należy - komentował Didier Deschamps, trener reprezentacji Francji. - Na ten moment są to spekulacje. Nie widzę, żeby to na niego wpłynęło - dodawał Carlo Ancelotti, trener Realu Madryt.
Teraz po raz pierwszy do zarzutów o gwałt odniósł się Kylian Mbappe. - Nie martwię się niczym, co jest napisane w prasie. Choć jestem zaskoczony sposobem, w jaki artykuł został napisany. Zdarzają się rzeczy, których nie można się spodziewać. Nic nie otrzymałem, żadnego wezwania - przyznał Mbappe w rozmowie z programem "Clique", emitowanym we francuskim Canal+.
Przyznał też, że wciąż ma kontakt z kobietą, którą poznał w Szwecji, ale to nie ona skarżyła się o gwałt i nie wie, kto tego dokonał.
Mbappe został też spytany, czy ma depresję po przeciętnym początku w Realu Madryt.
- Nie mam żadnej depresji. Są problemy, jest zmęczenie, ale nie jestem przygnębiony. A ludzie nie powinni tego mówić, bo są tacy, którzy naprawdę cierpią na tę chorobę - dodał Francuz.
Zdradził on również, jakie miał relacje z Leo Messim po finale mistrzostw świata w 2022 r., gdy Francja po rzutach karnych przegrała z Argentyną. - Po finale byłem wściekły, ale zawsze go szanuję, bo to jest Messi. Obaj przełamaliśmy już lody. Do dziś pamiętam ten finał. Myślę, że ten mecz zbliżył nas do siebie - dodał.
Francuz w tym sezonie w Realu zagrał w 21 spotkaniach, zdobył jedenaście bramek i miał dwie asysty. Wśród najlepszych strzelców La Ligi 25-latek zajmuje czwarte miejsce z 10 golami. Do prowadzącego Roberta Lewandowskiego brakuje mu sześciu trafień.
Real Madryt z 36 punktami jest wiceliderem La Ligi. Ma dwa punkty mniej od Barcelony, ale też jedno spotkanie zaległe (na wyjeździe z Valencią). We wtorek (godz. 21) drużyna trenera Ancelottiego zmierzy się w Lidze Mistrzów na wyjeździe z rewelacją tego sezonu - Atalantą.