Tylko jedno zwycięstwo - 5:1 z Mallorcą - zapisali na koncie piłkarze FC Barcelony w ciągu ostatnich pięciu spotkań w LaLiga. Przegrali z Realem Sociedad i Las Palmas, a remisowali z Celtą Vigo i w miniony weekend z Betisem. Kolejna strata punktów oznacza, że Real Madryt może już wyprzedzić Katalończyków po zagraniu zaległego meczu, bo ma tylko dwa punkty mniej w tabeli.
"W klubie unikają paniki, ale wprost przyznają, że Barcelona straciła kontrolę. Unikają słowa "kryzys", ale nie wyklucza to dużej dozy niepokoju, gdy patrzy się na pogarszającą sytuację" - pisze o Barcelonie kataloński "Sport". Oczywiście nie brakuje podkreślenia, że Hansi Flick ma pełne zaufanie zarządu i kibiców, a uwaga skupia się bardziej na zawodnikach.
"Obraz jest pozytywny i nie ma miejsca na nerwy. W środę Barcelona może zapewnić sobie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów po meczu w Dortmundzie i czeka na zaległy mecz Valencia - Real. Nie można jednak unikać rzeczywistości" - czytamy dalej o źródła. Ta "rzeczywistość" to również obniżenie lotów przez kluczowych zawodników.
Piłkarze mieli poczuć "relaks psychiczny" m.in. po meczach z Realem i Bayernem Monachium, co u większości ma wynikać z "małego doświadczenia". Są jednak też tacy, którzy mieli po prostu zaliczyć w ostatnich meczach "mniej błyskotliwy moment". W tej grupie są Dani Olmo, Jules Kounde, Raphinha i Robert Lewandowski.
"Lewandowski w ostatnim miesiącu był mniej ostry w ataku" - czytamy o polskim napastniku. "Gromadzi wiele minut, co szkodzi jego iskrze i świeżości w podejmowaniu decyzji na boisku. Mając mniej energiczne nogi trudniej wywrzeć presję w polu karnym przeciwnika, a do tego dąży Flick" - napisano dalej o Lewandowski, który w meczu z Mallorcą odpoczywał.
Dla Barcelony celem ma być teraz utrzymanie pierwszego miejsca w LaLiga do końca 2024 roku i pokonanie Borussii Dortmund. Mecz w Lidze Mistrzów zaplanowano na środę 11 grudnia o 21:00 w Niemczech.