Na przełomie września i października mało kto pewnie zakładał, że Wojciech Szczęsny w grudnie nie będzie strzegł bramki FC Barcelony. Rzeczywistość jest jednak taka, że polski bramkarz dołączył do katalońskiego klubu, ale podstawowym golkiperem po kontuzji Marc-Andre ter Stegena niezmiennie pozostaje Inaki Pena. 25-latek w 16 meczach zanotował sześć czystych kont i wpuścił 17 bramek.
Te liczby nie wyglądają na zbyt imponujące, ale czy oznaczają, że Inaki Pena zawodzi w bramce FC Barcelony? "Niesprawiedliwe liczby dla Inakiego Peny, który czyni postępy" - ogłosił kataloński "Sport". Zdaniem dziennika statystyki nie oddają tego, jak spisuje się wychowanek Barcelony w bramce.
Pierwszy przykład to zremisowany 2:2 mecz z Realem Betis w minioną sobotę. "Bramkarz uratował Barcelonę na Benito Villamarin. [...] Mecz mógłby zakończyć się zwycięstwem Betisu, gdyby nie dwie, świetne parady Inakiego Peny, które pomogły utrzymać jego zespół przy życiu" - czytamy. Chodzi o uderzenia oddane przez Diego Llorente i Eza Abde, przy których Pena musiał popisać się sprawnością.
Pisząc o liczbach Peni "Sport" zwraca uwagę, że "nie są one szczególnie dobre" i traci więcej niż bramkę na mecz. W tym momencie wspomniano także o Wojciechu Szczęsnym, który został sprowadzony w obliczu kontuzji Ter Stegena.
"Jedenaście meczów i ani jednej minuty między słupkami. Czy nadejdzie wreszcie czas na Polaka? Wszystko wskazuje na to, że mógłby zadebiutować w pierwszym meczu Katalończyków w Pucharze Króla" - podsumowała gazeta. Do tego czasu pozostaje jednak jeszcze przynajmniej miesiąc, gdyż dopiero w styczniu 2025 roku Barcelona zagra w krajowym pucharze.
A jedno z trzech ostatnich spotkań w 2024 roku FC Barcelona rozegra już w środę 11 grudnia na wyjeździe z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów o godz. 21:00. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego meczu na Sport.pl i w naszej aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.