FC Barcelona ma za sobą niezwykle trudne tygodnie w La Liga. Piłkarze Hansiego Flicka stracili punkty w trzech kolejnych meczach, przegrywając 0:1 z Realem Sociedad, remisując 2:2 z Celtą Vigo i sensacyjnie przegrywając 1:2 z Las Palmas. W związku z tym Katalończycy roztrwonili przewagę nad rywalami w ligowej tabeli i mecz z Mallorcą był dla nich niezwykle ważny.
Jeszcze przed startem wtorkowego spotkania Barcelona miała zaledwie punkt przewagi nad Realem Madryt i tylko dwa nad Atletico Madryt. Real zagrał o jedno spotkanie mniej niż obaj rywale, dlatego sytuacja w ligowej tabeli jest niezwykle ciekawa. Katalończycy musieli więc wygrać, żeby mieć pewność pozostania na pierwszej lokacie co najmniej do następnego weekendu.
Łatwo o zwycięstwo jednak nie było, bo chociaż Barcelona pierwsza strzeliła bramkę, to na przerwę oba zespoły schodziły przy stanie 1:1. W drugiej części meczu z rzutu karnego prowadzenie Barcelonie dał Raphinha. Ten sam zawodnik w 74. minucie podwyższył na 3:1, później trafił Frenkie de Jong, a wynik na 5:1 ustalił Pau Victor.
Dzięki temu Barcelona zgarnęła trzy punkty i może być spokojna o pozostanie na pierwszym miejscu w ligowej tabeli po zmaganiach w środku tygodnia. Na ten moment piłkarze Hansiego Flicka mają na koncie 37 punktów, czyli cztery więcej niż Real i pięć więcej niż Atletico. Zespół Carlo Ancelottiego w środę 4 grudnia zagra z Athletikiem Bilbao, a zawodnicy Diego Simeone zmierzą się z Sevillą dopiero 8 grudnia, bo w czwartek grają w Pucharze Króla.