Najpierw blamaż w El Clasico z Barceloną (0:4), potem fatalna postawa przeciwko Milanowi w Lidze Mistrzów (1:3). Wszystko to na Santiago Bernabeu. Real Madryt ma problem i to niezwykle poważny, a te dwa mecze wyciągnęły z szafy absolutnie wszystkie trupy. Rozczarowująca postawa w La Liga (już 9 pkt straty do Barcelony, przy jednym meczu mniej), tylko sześć punktów w czterech meczach w LM. Do tego zawodzący liderzy na czele z Kylianem Mbappe, który wedle doniesień hiszpańskich mediów już ma żałować transferu do Madrytu.
Pierwszą ofiarą tego kryzysu może zostać trener Carlo Ancelotti. "Relevo" informowało, że cierpliwość władz Realu jest już na wykończeniu, a w przypadku kolejnych niepowodzeń w najbliższych meczach, włoski szkoleniowiec pożegna się z pracą. Fakt, że jeszcze kilka miesięcy temu wygrywał mistrzostwo oraz Ligę Mistrzów nie ma żadnego znaczenia. Co na to sam Ancelotti?
Trener udzielił obszernego wywiadu dla francuskiej gazety "L'Equipe". Wątek Realu w tej rozmowie pojawił się przy okazji pytania o potencjalny koniec kariery Włocha. Ujawnił on swe plany związane z emeryturą. - Jestem trenerem od trzydziestu lat, więc powoli myślę o końcu. Co mogłoby mnie do tego skłonić? Cóż, jeśli Real faktycznie mnie zwolni, to się pomyśli. A tak na poważnie nie wiem jeszcze kiedy powiem "dość". Rodzina? Moja żona to nawet chce, żebym to dalej robił! Pewien jestem tylko tego, że dzień, w którym przejdę na emeryturę, będzie dobrym dniem. Futbol zawsze był moją pasją, a nie obsesją. Mieć obsesję, znaczy być chorym. A ja nie jestem chory - powiedział Ancelotti.
Włoch dostał też pytanie o Kyliana Mbappe, a konkretnie o to, czy ma on faktycznie tak duże ego, jak się o nim mówi. "Carletto" zdecydowanie zaprzeczył. - Nie, absolutnie nie. Przybył tutaj i od razu chciał zintegrować się z całą grupą. Budować relacje z innymi zawodnikami. Powiedziałbym nawet, że jego nastawienie mentalne było wręcz perfekcyjne - zapewnił szkoleniowiec Realu. Kolejny mecz Madrytczycy rozegrają w sobotę 9 listopada o 14:00 na własnym boisku z Osasuną.