Kompromitacja Mbappe w El Clasico. "Historyczna śmieszność"

- To był jeden z jego najgorszych wieczorów w zawodowej piłce nożnej - krótko i dobitnie sobotni występ w meczu Real - Barcelona podsumował kataloński "Sport". O kim mowa? O Kylianie Mbappe. Dla sprowadzonego latem gwiazdora było to pierwsze w karierze El Clasico i zapewne będzie chciał o nim jak najszybciej zapomnieć. Jego ekipa przegrała 0:4, a on sam zdaniem "Sportu" naraził się na śmieszność.
SOCCER-SPAIN-RMA-BAR/REPORT
Fot. REUTERS/Susana Vera

Kylian Mbappe do Realu Madryt przychodził jak absolutny bohater. Na Santiago Bernabeu witano go z wielką pompą, urządzono mu spektakularną prezentację, a kibice nie mogli doczekać się jego popisów na boisku. Tymczasem wyczekiwane pierwsze El Clasico w wykonaniu genialnego 25-latka zakończyło się gigantycznym rozczarowaniem. Hiszpanie mieli dla niego zero litości. Dziennik "Sport" napisał nawet w tytule o "historycznej śmieszności Mbappe".

Zobacz wideo Natalia Bukowiecka z nagrodą Złote Kolce. "Najlepszy sezon w moim życiu"

Tak podsumowali grę Mbappe przeciwko Barcelonie. Ostro. "Ośmieszył się"

Skąd tak ogromna krytyka pod adresem Francuza? Nie chodzi tylko o koszmarny wynik dla Realu (0:4), ale o postawę samego Mbappe. Co prawda w sobotę udało mu się nawet dwa razy trafić do siatki. Problem w tym, że w obu przypadkach był na spalonym. Portal Sofa Score wyliczył, że w sumie na spalonym łapano go aż osiem razy.

Wytknął mu to także "Sport". - Francuz ośmieszył się w swoim pierwszym historycznym El Clasico na Bernabeu. Utrudniał atak i wpadał w pułapkę offside'ową Blaugrany, wielokrotnie pozostając na spalonym. Nawet jego gol nie został uznany, ponieważ był wyraźnie poza linią obrońców, a mimo to już świętował. To był jeden z jego najgorszych wieczorów w zawodowej piłce nożnej - czytamy.

Mbappe nie jest liderem Realu? Od razu mu to wytknęli

Problem z pilnowaniem linii spalonego to jednak nie wszystko. Mbappe zmarnował trzy okazje do zdobycia bramki, a poza tym był kompletnie bezproduktywny. Dziewięć razy tracił piłkę i rzadko kiedy szukał kolegów z drużyny. - Był powolny, nerwowy i nieprecyzyjny. Bardzo mało uczestniczył w ofensywnej grze zespołu. Co prawda oddał trzy strzały, ale Inaki Pena zawsze je zatrzymywał. I niewiele więcej. Jego druga połowa była smutna i pokazała, że zespół nie wspierał siebie nawzajem, co staje się problemem dla Ancelottiego - argumentował "Sport".

Na koniec gazeta zakwestionowała pozycję Mbappe jako największej gwiazdy Realu, mimo że z sześcioma bramkami na koncie wciąż pozostaje jego najskuteczniejszym graczem w LaLiga. - Nie był ani razu faulowany ze strony zawodników Blaugrany. A piłka praktycznie nie przechodziła obok jego stóp. Vinicius interweniował na boisku znacznie częściej od niego, choć nie miał szczęścia do strzałów. To Brazylijczyk jest prawdziwym ofensywnym liderem zespołu - podsumowano.

Więcej o: