Pierwsze hity w niedzielnym starciu były już przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Na ławce FC Barcelony po raz pierwszy zasiadł bowiem gorąco powitany przez kibiców Wojciech Szczęsny (w podstawowym składzie grał Inaki Pena), a po blisko rocznej przerwie do składu powrócił reprezentant Hiszpanii - Gavi. Oprócz niego po sześciomeczowej pauzie wrócił inny kadrowicz - Dani Olmo, a po siedmiomeczowej - Fermin Lopez (obaj mieli kontuzje). Tuż przed pierwszym gwizdkiem sędziego problemy zdrowotne zgłosił Eric Garcia i zastąpił go Ansu Fati, dla którego był to pierwszy mecz w wyjściowej "11" w tym sezonie.
Tak zestawiona FC Barcelona przez ponad dwadzieścia minut miała problem w ofensywie. Nie potrafiła stworzyć 100 proc. okazji. Jedynie w 17. minucie po świetnym podaniu z końcowej linii Raphinhy, Fati źle trafił w piłkę na 13 metrze i poleciała ona obok słupka.
Sześć minut później w polu karnym Raphinha został sfaulowany przez Peque Fernandeza. Do piłki na jedenastym metrze podszedł Robert Lewandowski. Polski napastnik zupełnie zmylił bramkarza, strzelił w przeciwny róg i dał prowadzenie gospodarzom. Dzięki temu trafieniu został też trzecim najlepszym strzelcem wszech czasów w pięciu najlepszych Europy. Wtedy miał tyle samo trafień co słynny Niemiec Gerd Mueller (365). Tylko jednak kwadrans, ale do tego jeszcze wrócimy.
Cztery minuty później było już 2:0. Piękną, zespołową akcję rozpoczął świetnie grający Marc Casado przechwytem w środku boiska. Robert Lewandowski dalekim podaniem uruchomił na prawej stronie Lamine Yamala, ten dograł do Julesa Kounde, który sprytnie przepuścił piłkę, a Pedri pięknym strzałem z 18 metrów podwyższył wynik.
W 36. minucie Lewandowski mógł, a nawet powinien mieć już dwie bramki. Świetnie prostopadle w kontrze podał mu Yamal, Polak był sam na sam z bramkarzem, ale z ok. dziesięciu metrów trafił wprost w niego. 36-letni napastnik zrehabilitował się w 39. minucie. Po rzucie rożnym Raphinha strzelał z 18 metrów, ale zrobił to tak, że trafił w Polaka na ósmym metrze, który dostawił nogę i piłka wpadła do siatki. Lewandowski wyprzedził zatem Muellera!
Dla Lewandowskiego był to już dwunasty gol w tym sezonie w La Lidze i zdecydowanie prowadzi wśród najskuteczniejszych. Ma sześć bramek przewagi nad Kylianem Mbappe (Real Madryt) i Ayoze Perezem (Villarreal).
FC Barcelona w zaledwie kwadrans znokautowała rywali. Zdobyła trzy gole, a nie straciła żadnego. Rywale w końcówce stracili też kontuzjowanego Nigeryjczyka Chidera Ejuke. W doliczonym czasie gry Sevilla mogła strzelić gola, ale po rzucie wolnym strzał Peque tuż przed linią bramkową wybił Lewandowski!
Już na początku drugiej połowy gospodarze stworzyli dwie okazje, by prowadzić 4:0. Najpierw cudowny strzał Yamala świetnie obronił Nyland. Chwilę później młody skrzydłowy FC Barcelony minął rywala w polu karnym, dograł do Raphiny, a ten z 15 metrów strzelił tuż obok słupka. Jeszcze lepszą sytuację zmarnował Fati. W 71. minucie świetnie podał mu Pedri, ale napastnik gospodarzy głową z sześciu metrów strzelił w środek bramki. Na boisku nie było już wówczas Lewandowskiego (został wybrany MVP spotkania) i Raphinhy, którzy zeszli w 66. minucie. Ten duet i Yamala oszczędzał Hansi Flick przed kolejnymi ważnymi meczami.
W 82. minucie było już 4:0. Kounde dostał piłkę w polu karnym, pobiegł do końcowej linii, dograł do rezerwowego Pablo Torre, który strzałem z jedenastu metrów trafił do siatki. Największa owacja była jednak po chwili, gdy na boisko wszedł Gavi. Piłkarze FC Barcelony i wszyscy kibice bili brawa.
W 87. minucie goście zdobyli honorowego gola. Po dalekim podaniu z własnej połowy sytuację sam na sam z Peną wykorzystał rezerwowy Stanis Idumbo i strzelił precyzyjnie w długi róg. Gospodarze błyskawicznie odpowiedzieli. Z rzutu wolnego strzelił z lewej strony z ok. trzydziestu metrów Torre, Inigo Martinez minął się z piłką, a ta wpadła do siatki obok zaskoczonego bramkarza.
FC Barcelona po tej wygranej znów ma trzy punkty przewagi nad Realem Madryt. Właśnie te drużyny zmierzą się ze sobą w najbliższej kolejce - w hicie La Ligi (w sobotę, 26 października o godz. 21). Wcześniej FC Barcelona zmierzy się w środę, 23 października w Lidze Mistrzów u siebie z Bayernem Monachium. Relacja na żywo z obu pojedynków na Sport.pl.