Nad Kylianem Mbappe zebrało się ostatnio wiele ciemnych chmur. Francuz pomiędzy wrześniowym a październikowym zgrupowaniem jego kadry doznał urazu. Z tego powodu Didier Deschamps nie powołał go na mecze z Belgią oraz Izraelem. Problem w tym, że napastnik Realu Madryt... wrócił w międzyczasie do gry. Spędził na boisku aż 71 minut w starciu "Królewskich" z Villarealem (2:0). To absolutnie rozsierdziło kibiców oraz dziennikarzy we Francji. Dziennik "L'Equpie" napisał wprost, że Mbappe bierze ich wszystkich za idiotów.
To nie koniec. Szwedzkie media miały przyłapać Francuza w Sztokholmie w środowy wieczór 10 października. Mbappe przebywał we francuskiej restauracji, a potem rzekomo udał się do jednego z klubów nocnych, gdzie miał otrzymać pokój VIP. Dziennik "Expressen" podał, że gwiazdor Realu dopuścił się tam napaści seksualnej oraz gwałtu. Mbappe oczywiście szybko na to zareagował i nazwał to wszystko "fake news'em", ale to oczywiście nie zakończyło sprawy.
Teraz we francuskich mediach dziennikarze ze Szwecji ujawniają więcej informacji. W rozmowie z telewizją "TF1" Katrin Krantz z "Expressen" opisała szczegóły tamtej imprezy z udziałem Francuza. "Goście byli zobowiązani do włożenia swoich telefonów komórkowych do koperty, aby wejść do pokoju ping-pongowego, który w tym wypadku był pokojem imprezowym w tamtym klubie. Wśród gości było wiele młodych kobiet, jednak jeszcze nie znamy ich tożsamości" - mówi Krantz.
Co natomiast z Mbappe? Szwedzka dziennikarka jest przekonana, że będzie miał status podejrzanego w sprawie. "W naszej redakcji jesteśmy całkowicie pewni, jesteśmy w 100% pewni, że Kylian Mbappé jest podejrzanym w tej sprawie. To z całą pewnością nie koniec" - stwierdziła Katrin Krantz.