Xavi pierwotnie ogłosił swoje odejście z FC Barcelony już w styczniu 2023 roku, ale następnie zmienił zdanie i miał zostać w klubie na kolejne lata. Władze jednak zwolniły go z końcem sezonu 2023/24. Teraz trenerem Barcelony jest Hansi Flick, a jego metody wprawiają zawodników w zachwyt.
- W klubie pracujemy dużo więcej niż wcześniej. Trenerzy od przygotowania świetnie sobie radzą i są tego efekty. Nie opadamy już z sił w 70. czy 80. minucie, a utrzymujemy poziom. Ja sam jestem wyzwolony. Trener Flick powiedział mi, że mogę grać bez presji. Takie rzeczy dają nam wszystkim znacznie więcej pewności siebie - mówił Pedri w rozmowie z "Mundo Deportivo".
Według informacji katalońskiego "Sportu" Xavi i jego otoczenie poczuli się tymi słowami "zranieni" i "zaskoczeni". Zwłaszcza że powiedział to zawodnik, z którym były piłkarz i szkoleniowiec Barcelony miał naprawdę dobre relacje. W związku z tym Xavi "węszy spisek" i uważa, że Pedri nie powiedział tego, bo chciał.
Szkoleniowiec uważa, że takie rewelacje wynikają z działań "osób dominujących w szatni Barcelony", a wypowiedzi piłkarzy są przez nich "zatruwane". Hiszpan jest po prostu przekonany, że w klubie działa silny front anty-Xavi i zawodnicy są nakręcani, by źle wypowiadać się o byłym trenerze.
W przypadku Pedriego winowajcy należy szukać w otoczeniu klubu, które miało mu "nazmyślać" o Xavim i jego zamiarach. Piłkarzowi rzekomo przekazano, że były trener chciał go sprzedać w przypadku dobrej oferty, bo "nie prowadził się najlepiej". Xavi twierdzi, że to bzdury i jest zraniony, że tak traktują go w jego ukochanym klubie.
W związku z tym można spodziewać się, że w ciągu najbliższych tygodni będziemy dowiadywać się kolejnych rewelacji o Xavim, jego relacjach z zespołem, czy rzekomych konfliktach podczas jego kadencji. Barcelona z Flickiem na razie wygrała pięć pierwszych meczów LaLiga, a więc za byłym trenerem nikt raczej nie tęskni.