9 sierpnia Dani Olmo oficjalnie został nowym zawodnikiem FC Barcelony. Hiszpańskie media informowały, że 26-latek kosztował 55 mln euro plus bonusy, które mogą wylądować na koncie RB Lipsk. Wówczas nikt nie spodziewał się, że może spowodować to odejście najlepszego gracza Barcy w poprzednim sezonie - Ilkaya Gundogana, który porozumiał się z Barceloną ws. rozwiązania kontraktu i przeniesie się do Manchesteru City.
Plotki o możliwym odejściu niemieckiego pojawiały się przed inauguracyjnym ligowym meczem z Valencią, w którym nie zagrał, przynajmniej oficjalnie, z powodów zdrowotnych. "Gundogan ma wątpliwości co do swojej roli w kontekście sportowym. Piłkarz miał obserwować ruchy FC Barcelony na rynku transferowym oraz kształt kadry, co powoduje u niego niepokój pod względem tego, ile minut rozegra w rozpoczynającym się sezonie" - relacjonowała hiszpańska prasa.
Gundogan początkowo nie chciał odchodzić, ale zmienił zdanie, aby móc pomóc finansowo drużynie. Pomocnik w stolicy Katalonii zarabiał około 20 mln euro brutto za sezon, co czyniło go jednym z najlepiej zarabiających zawodników obok Frenkiego de Jonga oraz Roberta Lewandowskiego. Jego odejście miało pozwolić zarejestrować Daniego Olmo, aby zmieścić się w limicie wynagrodzeń nakładanym przez La Liga. Okazuje, że to może nie wystarczyć. Według Pedro Moraty z radia COPE Barcelona w dalszym ciągu przekracza swój limit finansowego fair play. Zdaniem dziennikarza potrzeba jeszcze jednego odejścia lub pozyskania środków od sponsora technicznego Nike.
"Oszczędności na pensji Gundogana to około 18 milionów euro, a zgodnie z zasadami finansowego fair play Barcelona może wykorzystać 70 proc. tej kwoty" - tłumaczy Pedro Morata.
Z FC Barcelony odejść ma także Vitor Roque, lecz Brazylijczyk także nie jest zarejestrowany w rozgrywkach La Liga, więc w przypadku wypożyczenia - a taka opcja jest najbardziej prawdopodobna - nie poprawi to sytuacji Barcy. Uczyni to jedynie definitywna sprzedaż.