Pewna era dobiegła końca. W niedzielę FC Barcelona oficjalnie poinformowała, że po 18 latach kończy współpracę z Sergim Roberto. Jego kontrakt wygasł 30 czerwca 2024 roku i klub nie zdecydował się go przedłużyć, co najprawdopodobniej miało związek z Finansowym Fair Play. - Odchodzę stąd, będąc dumnym. Przez te wszystkie lata dawałem z siebie wszystko. Zawsze działałem tak, by interes klubu i drużyny był ważniejszy od mojego własnego - podkreślał. Choć rozstanie z Hiszpanem to spora strata dla zespołu i jego kolegów, to okazuje się, że niektórzy mogą na tym zyskać. W tym gronie jest m.in. Robert Lewandowski.
Roberto był nie tylko jednym z wielu piłkarzy Barcelony, ale też jej pierwszym kapitanem. Opaskę przejął po Sergio Busquetsie na początku minionego sezonu. Jego odejście oznacza, że władze klubu muszą znaleźć następcę. Media dywagowały, że może nim zostać nawet Lewandowski.
Ostatecznie jednak do tego nie dojdzie, choć Polak i tak awansuje w hierarchii. Jak donosi "Mundo Deportivo", pierwszym kapitanem Barcelony zostanie Marc-Andre ter Stegen. Dotychczas był on drugi w kolejce i zazwyczaj pełnił tę rolę, gdy Roberto nie było na murawie. Jego zastępcami będą kolejno Ronald Araujo oraz Frenkie de Jong, w takiej właśnie kolejności. Jednak w hierarchii powinno znajdować się czterech kapitanów i po odejściu Roberto trzeba zaprosić do tego grona kolejnego zawodnika.
I zdaniem dziennikarzy, będzie to właśnie Lewandowski. "Czwarty element pozostaje do ustalenia. Odpowiednie papiery ma Robert Lewandowski. W końcu to on dominował w drużynie w ostatnich latach, a teraz rozpocznie w niej trzeci sezon. Co więcej, w meczu towarzyskim przeciwko Realowi Madryt, który odbył się 3 sierpnia w New Jersey, otrzymał opaskę kapitana, gdy z murawy zszedł ter Stegen" - czytamy.
Już wkrótce Lewandowski i spółka rozpoczną sezon La Liga. W pierwszym starciu zmierzą się z Valencią To spotkanie zaplanowano na sobotę 17 sierpnia. Jednak wcześniej, bo już w poniedziałek 12 sierpnia piłkarze Hansiego Flicka zagrają w finale Pucharu Gampera, gdzie ich rywalem będzie Monaco. Wydaje się niemal pewne, że na murawie pojawi się Lewandowski. Pierwszy gwizdek zabrzmi o godzinie 20:00.
Kibice i działacze wierzą, że Lewandowski nawiąże do formy z najlepszych lat i poprowadzi Barcelonę do kolejnych trofeów. Tym bardziej że w poprzednim sezonie drużynie nie udało zdobyć się ani jednego. Mimo to Polak był najbardziej bramkostrzelnym piłkarzem klubu - zdobył 26 goli i dziewięć asyst we wszystkich rozgrywkach.