Dramatyczna sytuacja z udziałem piłkarzy znanego klubu. "Myśleliśmy, że umrzemy"

Pech nie opuszcza piłkarzy Cadizu. Nie dość, że pożegnali się z La Liga na minimum rok, to w poniedziałek przeżyli jedne z najbardziej dramatycznych chwil w życiu. Samolot, którym lecieli do Salwadoru, doznał usterki i konieczne było awaryjne lądowanie. - Szczerze, myśleliśmy, że umrzemy. Taka właśnie myśl przeszła nam przez głowę - relacjonował Alex Fernandez, zawodnik Cadizu.
SOCCER-SPAIN-MAD-CCF/REPORT
Fot. REUTERS/Juan Medina

W poprzednim sezonie Cadiz do ostatniej kolejki walczył o utrzymanie w La Liga i cel osiągnął. Zajął wówczas 14. lokatę, ale miał tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową. Teraz szczęście nie dopisało piłkarzom. Zajęli 18. miejsce, przez co pod koniec wakacji rozpoczną rywalizację na drugim poziomie rozgrywek w Hiszpanii. A na tym ich pech się nie kończy. Ostatnio przeżyli chwilę grozy. O mały krok, a doszłoby do tragedii.

Zobacz wideo Malarz: Feio jest konkretnym i wymagającym trenerem

Piłkarze Cadizu przeżyli piekło w powietrzu. Dramatyczna relacja

O wszystkim poinformowali dziennikarze "Marki" i "AS". Okazuje się, że w poniedziałkowe popołudnie drużyna z Kadyksu zamierzała udać się do Salwadoru, gdzie organizowano uroczystość na cześć "Magico" Gonzaleza, a więc piłkarza, który w przeszłości grał dla Cadizu. W jego rodzinnych stronach wybudowano stadion i nazwano obiekt jego imieniem. I właśnie za kilka dni miało odbyć się oficjalne otwarcie. Pierwszym meczem, jaki planowano rozegrać na stadionie, miał być sparing piłkarzy Cadizu z reprezentacją Salwadoru.

Tak się finalnie nie stanie. Wszystko przez awarię samolotu, którym leciała drużyna z Kadyksu. Jak donoszą media, pierwotnie lot został opóźniony aż o osiem godzin. Linia lotnicza nie podała jednak powodów przesunięcia godziny podróży. Kiedy już w końcu maszyna uniosła się w powietrze, to po 10 minutach od startu doszło do uszkodzenia silnika. W związku z tym pilot zadecydował o awaryjnym lądowaniu na lotnisku w Sewilli.

Cała sytuacja, a także wydobywające się iskry z silnika, dość mocno przeraziły pasażerów. - Szczerze, myśleliśmy, że umrzemy. Taka właśnie myśl przeszła nam przez głowę. Zauważyliśmy lekki wybuch. Na dodatek pracownicy byli trochę zdenerwowani. Wyjaśnili nam, że pojawił się problem z silnikiem i musimy szybko lądować. Na szczęście wszyscy jesteśmy cali - podkreślał Alex Fernandez. 

Klub potwierdza doniesienia mediów

Specjalne oświadczenie w sprawie wydała też drużyna. "Biorąc pod uwagę okoliczności i brak możliwości znalezienia rozwiązania ze strony linii lotniczej, podróż do Salwadoru została odwołana" - pisali działacze na X. Choć nie wezmą udziału w uroczystościach, to planują pojechać do Salwadoru w innym terminie.

Cadiz jest jedną z trzech drużyn, które spadły na zaplecze La Ligi. Oprócz niego miejsce w najwyższej klasie rozgrywkowej stracili Almeria i Granada. Ich miejsce zajmą z kolei CD Leganes, a także Real Valladolid. Do wyłonienia pozostała jeszcze tylko jedna ekipa

Więcej o: