Lewandowski został prawdziwym bohaterem Barcelony. "Hat-trick Roberta Lewandowskiego jest nagrodą za cierpliwość: dla niego - po tak chimerycznym sezonie z wieloma rozczarowującymi występami i dla 30 tysięcy kibiców, którzy mimo deszczu i wiatru pojawili się na trybunach. Mecz z Valencią (4-2) był szalony, przypominał te z Villarrealem i Granadą. Z tą różnicą, że szaleństwo wreszcie zaprowadziło Barcelonę do zwycięstwa" - pisał po meczu Dawid Szymczak ze Sport.pl.
Była 49. minuta spotkania, kiedy Robert Lewandowski zdobył swoją pierwszą tego wieczoru bramkę na stadionie w Barcelonie. Polak wykorzystał zagranie Ilkaya Guendogeana. Zdaniem trenera Valencii Rubena Baraji gol został zdobyty jednak w sposób nieprawidłowy. - Myślę, że był spalony Fermina Lopeza przy drugim golu. Nie wiem, jak to właściwie ocenić. Wszystko działo się bardzo szybko - przyznał szkoleniowiec.
Baraja miał jednak pretensje do sędziów. - Nie rozumiem decyzji sędziów. Dyskutowali o czymś i mówią, że był spalony. Zawodnik Barcelony wykonał taki ruch, jakby chciał dosięgnąć piłki - dodał trener.
Ostatecznie bramka Roberta Lewandowskiego została uznana i Polak mógł cieszyć się kilkadziesiąt minut później z klasycznego hat-tricka. Tym samym Polak został najstarszym piłkarzem w La Liga, który zdobył trzy bramki w jednym spotkaniu ligowym. Zdobył także pierwszego od 34 lat hat-tricka w Hiszpanii w wykonaniu polskiego piłkarza.
FC Barcelona kolejny ligowy mecz rozegra 4 maja przeciwko Gironie. Pierwszy gwizdek o 18.30.