Robert Lewandowski zaliczył kapitalny występ w spotkaniu FC Barcelony z Valencią. Polak w drugiej połowie został bohaterem i strzelił trzy gole. Głównie to dzięki niemu ekipa z Katalonii wygrała 4:2. "Czuje krew i zawsze chce więcej. Skompletował hat-tricka wspaniałym golem z rzutu wolnego, który zbliżył go do korony króla strzelców" - czytamy w hiszpańskich mediach.
Okazuje się, że niewiele brakowało, a Lewandowski nie zostałby bohaterem FC Barcelony. "Sport" donosił, że Xavi miał na niego zupełnie inny pomysł w starciu z Valencią. Zdaniem dziennikarzy szkoleniowiec zamierzał posadzić Polaka na ławce, a na jego miejsce postawić Ferrana Torresa lub Vitora Roque. Hiszpanie dodali, że mogłoby to jedynie podsycić plotki o możliwym odejściu napastnika po sezonie.
Jak wiemy, Lewandowski wybiegł w podstawowym składzie, a jeszcze tego samego dnia zaznaczył, że nie zamierza nigdzie odchodzić. - Odejście zdecydowanie nie wchodzi w grę. Nie ma tematu letniego transferu. Jak dotąd nie zastanawiałem się nad tym przez choćby sekundę. Ani o przeprowadzce do Arabii Saudyjskiej, ani do USA. W tej chwili nie ma to sensu. Dopóki będę czuł się tak dobrze, jak teraz, i uświadomię sobie, że na treningach nikt mnie nie wyprzedza, chcę grać dalej - powiedział w rozmowie z "Bildem".
Dzięki trzem golom Lewandowski włączył się do walki o koronę króla strzelców La Ligi. Obecnie w tych rozgrywkach ma 16 bramek, czyli o trzy mniej niż liderujący Artem Dowbyk. Polak kolejną okazję do gry będzie miał w najbliższą sobotę o 18:30. Wówczas FC Barcelona zmierzy się na wyjeździe z Gironą. Zespół Xaviego po 33 kolejkach zajmuje drugie miejsce w tabeli z dorobkiem 73 punktów.