Jest oficjalny komunikat Barcelony po El Clasico! Laporta naprawdę to ogłosił

- Jeżeli okaże się, że był to legalny gol, pójdziemy dalej i nie wykluczamy poproszenia o powtórzenie meczu - grzmi w oficjalnym wystąpieniu Joan Laporta. Po przegranym El Clasico z Realem Madryt 2:3 prezydent FC Barcelony nie może się pogodzić z nieuznanym golem Lamine'a Yamala z 28. minuty, gdy sędziowie oraz VAR uznali, że piłka nie przekroczyła linii bramkowej. W Hiszpanii nie ma systemu goal line technology, a nawet komputerowe analizy tej sytuacji przyniosły sprzeczne wyniki.

Nie milkną echa niedzielnego El Clasico, w którym Real Madryt pokonał FC Barcelonę 3:2 po golu Jude'a Bellinghama w 92. minucie gry. Wszystko za sprawą nieuznanego gola Lamine'a Yamala z 28. minuty, gdy zarówno główny Cesar Soto Grado, jego asystenci, jak i VAR uznali, że po rzucie rożnym wykonywanym przez gości piłka nie przekroczyła linii bramkowej.

Zobacz wideo Kamil Grosicki i reprezentacja - połączenie nierozerwalne? "To wielka duma"

W tej sytuacji sprzeczne są nawet komputerowe analizy. Zdaniem polskiego Canal+ Sport Andrij Łunin faktycznie zdołał odbić piłkę, zanim ta przekroczyła linię pełnym obwodem. 

Jednak hiszpański profil Archivo VAR pokazał zupełnie co innego. Zdaniem Hiszpanów piłka była już za linią, gdy ukraiński bramkarz Realu interweniował, odbijając ją w boisko. Co gorsza, hiszpańscy sędziowie nie byli w stanie tego dokładnie ocenić, gdyż mieli do dyspozycji jedynie niewyjaśniające wątpliwości ujęcia telewizyjne, a decyzją szefa La Liga Javiera Tebasa w Hiszpanii nie ma systemu goal line technology, który by wyjaśnił sytuację tak, by nikt nie miał wątpliwości. 

Wielka tyrada Joana Laporty ws. nieuznanej bramki Yamala. Będzie powtórka El Clasico?

Do całej sprawy w oficjalnym oświadczeniu odniósł się w poniedziałek prezydent FC Barcelony Joan Laporta, który nie wykluczył nawet wniosku o powtórzenie spotkania! Tym bardziej, że po niedzielnej porażce Barcelona straciła ostatnie realne szanse na nawiązanie walki z Realem o tytuł mistrza Hiszpanii. 

- Jak wiecie, nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem VAR, gdyż uważam, że zabiera spontaniczności w piłce nożnej. Niemniej jednak jestem zawsze za tym, by używać wszelkich możliwości do uniknięcia błędów, niesprawiedliwych decyzji sędziowskich - zaczął Laporta. - Swoim wystąpieniem chcę nie tylko wyrazić niezadowolenie fanów Barcelony wynikający ze złego zarządzania VAR we wczorajszym meczu, ale także podkreślić, że pomimo tego, że to narzędzie funkcjonuje już od jakiegoś czasu, dalej tworzy się zamieszanie i sprzeczne kryteria w zależności od meczu i drużyn. Jako prezydent FC Barcelony chcę wyróżnić siłę naszych rozgrywek, które śledzą miliony fanów na całym świecie, ale to nie znaczy, że możemy pozostać niewzruszeni, gdy takie stosowanie VAR obniża poziom naszej rywalizacji.

Prezydent FC Barcelony w swojej tyradzie skupił się na sytuację z nieuznanym golem Lamine'a Yamala.

- Rozumiemy trudność pracy sędziego, ale po to właśnie są takie narzędzia jak VAR, by przyczyniały się one do bardziej uczciwej rywalizacji, a nie na odwrót. Wczoraj doszło do kilku dyskusyjnych sytuacji, ale wśród nich jest jedno, które było bardzo istotne i mogło wpłynąć bezpośrednio na zmianę końcowego wyniku. Mam na myśli bramkę-widmo Lamine'a Yamala. Jako klub chcemy mieć pewność co do tego, co się wydarzyło, dlatego też FC Barcelona niezwłocznie zwróci się do Komisji Technicznej Sędziów oraz hiszpańskiej federacji RFEF o udostępnienie nam wszystkich obrazów i dźwięku wygenerowanych podczas meczu - stwierdził Laporta, dodając, że nie wyklucza wniosku o powtórzenie niedzielnego El Clasico.

- Jeżeli po analizie tej dokumentacji klub uzna, że ??w ocenie tej sytuacji nastąpił błąd, podejmiemy wszelkie odpowiednie działania, aby zmienić ją zmienić, nie wykluczając oczywiście konieczności podjęcia kroków prawnych. Jeżeli okaże się, że był to legalny gol, pójdziemy dalej i nie wykluczamy poproszenia o powtórzenie meczu, tak jak to miało miejsce w meczu europejskim po błędzie VAR. Na koniec chcę podkreślić, że choć skupiamy się na grze, to nie zgadzamy się też z różnymi innymi decyzjami sędziego w trakcie meczu oraz tym, że choć można było je konsultować w VAR, to narzędzie to zostało przez sędziego zignorowane w niezrozumiały sposób.

- Socios i kibice Barcelony: takie stanowisko klubu nie jest ani nieuzasadnione, ani korzystne, to raczej działanie, które jest na nas wymuszone przez sytuację, w której żyjemy, będąc bezbronnym i cierpiąc wobec niektórych wydarzeń na boisku, które jedne nam zaszkodziły i które inne przyniosły korzyści naszemu rywalowi, co wpływa na dystans punktowy, jaki istnieje na szczycie LaLigi - podsumował Joan Laporta.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.