Real Madryt znacznie przybliżył się do wywalczenia mistrzostwa Hiszpanii. Zespół prowadzony przez Carlo Ancelottiego wygrał 3:2 z Barceloną, a zwycięską bramkę zdobył Jude Bellingham w 91. minucie. Real ma jedenaście punktów przewagi nad Barceloną na sześć kolejek przed końcem sezonu. Nie było to dobre El Clasico w wykonaniu Roberta Lewandowskiego, który opuścił boisko w 65. minucie. Wtedy w jego miejsce wszedł Ferran Torres. "Lewandowski z ostatnich miesięcy 2023 r. powrócił. Bardzo się starał, ale potem nie wybierał dobrze. Zniknął i został zmieniony" - pisały hiszpańskie media o Lewandowskim.
W trakcie spotkania doszło do jednej kontrowersyjnej sytuacji. Doszło do niej w 28. minucie, gdy Barcelona wykonywała rzut rożny. Piłka po uderzeniu Lamine'a Yamala została z trudem wybroniona przez Andrija Łunina. Kontrowersją w tej sytuacji jest fakt, czy ukraiński bramkarz wybił piłkę, zanim ta nie przekroczyła linii bramkowej. I w tym momencie dochodzi, chyba, do największego absurdu, bo w lidze hiszpańskiej nie ma Goal-Line Technology. Z żadnej kamery w trakcie spotkania nie można było jednoznacznie ocenić, czy piłka przekroczyła linię bramkową, czy też nie. Ostatecznie sędzia kazał wznowić grę.
"Żadna perspektywa nie rozwiała tutaj wątpliwości. Kibice Realu mają swoje stop-klatki. Kibice Barcelony zatrzymują obraz w odrobinę innym momencie i potwierdzają swoją tezę. To chichot losu, że LaLiga przed meczem chwaliła się, że na wyremontowanym stadionie Santiago Bernabeu zainstaluje aż 36 kamer, które "wyślą sygnał do ponad 30 krajów i 650 mln widzów na całym świecie". Żadna bowiem nie nagrała idealnie tej sytuacji i żaden kibic nie wie, jak było naprawdę. Widok z najlepszej kamery, zamontowanej w bramce, Łunin zasłonił plecami" - pisał Dawid Szymczak, dziennikarz Sport.pl.
Po zakończeniu spotkania Canal+ Sport postanowił pokazać w studiu pomeczowym sytuację z Łuninem, opierając się na własnej technologii, nawiązującej do Goal-Line. Zgodnie z jej wynikami, piłka była styczna z linią bramkową, więc opierając się na tym, co pokazała wspomniana technologia, sędzia podjął dobrą decyzję, nie uznając gola Barcelonie. Nie ma jednak stuprocentowego przekonania wśród internautów co do tej technologii pokazanej przez telewizję.
Warto się jednak zastanowić nad jednym aspektem - dlaczego w lidze hiszpańskiej, przy tak wielkim meczu jak El Clasico, nie ma systemu Goal-Line? Wątpliwości rozwiał Mateusz Wojtylak z realmadryt.pl, który opublikował wypowiedź Javiera Tebasa, szefa ligi hiszpańskiej z 2017 r. - Badaliśmy ten temat w 2013 i 2014 r., ale były tylko dwie opcje z homologacją FIFA i trzeba było za nie płacić 4 mln euro. W sezonie mamy 7-8 takich akcji i dla nas wydało się to grubą przesadą. To za duża cena. Chcemy takiej technologii, ale nie za taką cenę. My pozostaniemy przy pracy nad VAR - możemy przeczytać na portalu X.
W trakcie meczu pojawił się też wpis Tebasa na portalu X o treści "bez komentarza", na którym opublikował artykuły, w których media piszą o kontrowersjach w związku z systemem Goal-Line w innych ligach europejskich. Internauci postanowili dodać kontekst do tego wpisu Tebasa. "Wiadomości, które pokazuje pan Tebas, są sprzed kilku lat. Technologia kosztuje 3-4 mln euro, w każdym razie mniej niż zarabia pan Tebas" - czytamy na X-ie.
Do zakończenia sezonu ligi hiszpańskiej zostało tylko sześć kolejek. W nich Real Madryt zagra z Realem Sociedad, Cadizem, Granadą, Deportivo Alaves, Villarrealem i Realem Betis. Barcelona z kolei ma przed sobą rywalizacje z Valencią, Gironą, Realem Sociedad, Almerią, Rayo Vallecano oraz Sevillą.