Koszmar Lewandowskiego i Barcelony w El Clasico! To była 91. minuta [WIDEO]

Gol Jude'a Bellinghama w doliczonym czasie gry zapewnił Realowi Madryt zwycięstwo w El Clasico nad FC Barceloną 3:2 w meczu 32. kolejki La Liga rozegranym na Santiago Bernabeu. "Królewscy" już mogą czuć się nowymi mistrzami Hiszpanii, mając jedenaście punktów przewagi nad drużyną Roberta Lewandowskiego, który w tym spotkaniu grał jedynie do 63. minuty.

Jedni w tygodniu odpadli z Ligi Mistrzów po ćwierćfinale z PSG, drudzy awansowali po heroicznym, 120-minutowym boju z Manchesterem City. Do niedzielnego El Clasico, które było ostatnią szansą FC Barcelony na nawiązanie jeszcze walki z Realem Madryt o mistrzostwo Hiszpanii, obaj wielcy hiszpańskiej piłki podchodzili w różnych nastrojach, ale też różnej kondycji fizycznej. 

Zobacz wideo Co z Michałem Probierzem po mistrzostwach Europy? Mamy głos z PZPN-u

Real musiał radzić sobie z tym, że miał dzień mniej odpoczynku od odwiecznego rywala, a mecz na Etihad Stadium w Manchesterze kosztował "Królewskich" na tyle dużo, że Carlo Ancelotti postawił w niedzielny wieczór na linię obrony bez Daniego Carvajala czy Ferlanda Mendy'ego, których miejsce zajęli Lucas Vazquez i Eduardo Camavinga. W zespole Barcelony nie było kadrowych zaskoczeń, choć do składu wrócił Andreas Christensen, zmieniając w linii pomocy Pedriego. 

Gol Bellinghama w doliczonym czasie wieńczy dzieło! Real zwycięża w El Clasico i może czuć się mistrzem

El Clasico na nowoczesnym Santiago Bernabeu lepiej rozpoczęła FC Barcelona. Podczas gdy Manchester City w środę nie był w stanie strzelić gola Realowi Madryt po żadnym z 18 rzutów rożnych, Barcelonie udało się to już za pierwszym razem. W szóstej minucie Raphinha dośrodkował dokładnie na dalszy słupek, gdzie z piłką minął się Andrij Łunin, a do siatki skierował ją głową Andreas Christensen. 

Szybka utrata gola nie podłamała jednak Realu Madryt. Tuż po golu dla Barcelony w świetnej sytuacji spudłował Vinicius Junior. I choć jeszcze w 15. minucie po akcji i strzale z ostrego kąta Lamine'a Yamala "Królewskich" musiał ratować Łunin, to już trzy minuty później było 1:1. Lucas Vazquez z dziecinną łatwością oszukał w polu karnym Joao Cancelo i Pau Cubarsiego, a że został sfaulowany przez drugiego z nich, to Real otrzymał rzut karny. Jedenastkę na gola zamienił z kolei Vinicius Junior. 

Barcelona dalej zagrażała Realowi po stałych fragmentach gry. Raz po dośrodkowaniu Ilkaya Guendogana tuż nad poprzeczką główkował Robert Lewandowski. Innym razem, w 28. minucie, po centrze Raphinhi sytuacyjny strzał Lamine'a Yamala obronił Andrij Łunin, ale nie wiadomo było, czy Ukrainiec nie zrobił tego już po tym, jak piłka przekroczyła linię bramkową. 

W Hiszpanii nie ma goal line technology, więc VAR musiał to rozstrzygać na podstawie powtórek telewizyjnych i uznał, że gola nie było. Jak pokazała później analiza Canal+ Sport, piłka faktycznie nie przekroczyła linii bramkowej.

W kolejnych minutach z rzutu wolnego uderzali Raphinha i Ilkay Gundogan, ale obaj nad poprzeczką, choć znacznie bliżej szczęścia był reprezentant Niemiec. Po drugiej stronie boiska z kolei Luka Modrić nie zdołał pokonać z 16 metrów Marca-Andre Ter Stegena. 

Pierwsza część spotkania zakończyła się przykrą sytuacją z udziałem Frenkiego de Jonga, który po bardzo silnej przebitce z Federico Valverde doznał urazu stawu skokowego i na noszach opuścił boisko. Pierwsze informacje katalońskich dziennikarzy mówią o silnym skręceniu stawu skokowego. 

Jeszcze w pierwszej połowie za kontuzjowanego De Jonga na boisku pojawił się Pedri, a wraz z początkiem drugiej połowy za Andreasa Christensena wszedł Fermin Lopez. Jak się później okazało nie chodziło tu o zdrowie Duńczyka, a o kwestie taktyczne. 

Druga część spotkania rozpoczęła się od celnych, ale niezbyt groźnych uderzeń z dystansu Lamine'a Yamala oraz Jude'a Bellinghama. Później na boisku działo się stosunkowo niewiele. W 63. minucie skutkowało to zmianą Roberta Lewandowskiego i Raphinhi, których na placu gry zastąpili Joao Felix oraz Ferran Torres. 

Zmiany Xaviego przyniosły skutek już w 69. minucie, gdy centrostrzał Lamine'a Yamala po przepuszczeniu piłki przez Ferrana Torresa zakończył się tylko instynktowną interwencją Andrija Łunina, po której skuteczną dobitką popisał się Fermin Lopez. 

Barcelona prowadziła jednak tylko przez cztery minuty, bo po tym czasie znakomite dośrodkowanie Viniciusa Juniora zamknął z prawej strony pola karnego Lucas Vazquez i z pierwszej piłki zaskoczył Marca-Andre Ter Stegena. 

Tak jak przed golem na 1:2 sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał Ferran Torres, tak tuż po golu na 2:2 taką sytuację zmarnował też Vinicius Junior, przegrywając pojedynek z Ter Stegenem. 

Gdy wszystko wskazywało, że mecz zakończy się remisem, Real Madryt pokazał to, co charakteryzuje ten zespół od początku sezonu, czyli skuteczną walkę o zwycięstwo do ostatniego gwizdka sędziego! I w 92. minucie przyniosło to trzeciego gola dla "Królewskich", gdy płaskie dośrodkowanie Lucasa Vazqueza zamknął po lewej stronie pola karnego Jude Bellingham i strzałem pod poprzeczkę zapewnił Realowi Madryt zwycięstwo 3:2. 

Real Madryt pokonał FC Barcelonę 3:2 i praktycznie przypieczętował odebranie "Dumie Katalonii" mistrzostwa Hiszpanii. "Królewscy" na sześć kolejek przed końcem mają już bowiem jedenaście punktów przewagi nad wiceliderem ze stolicy Katalonii.

Czy FC Barcelona będzie w stanie odebrać Realowi tytuł w sezonie 2024/25?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.