Nie tak wtorkowy wieczór rewanżowego starcia w ćwierćfinale Ligi Mistrzów wyobrażali sobie fani FC Barcelony. Podopieczni Xaviego Hernandeza podejmowali u siebie Paris Saint Germain po wyjazdowym zwycięstwie 3:2. Na Monjuic to gospodarze pierwsi trafili do siatki, ale obraz gry całkowicie zmieniła czerwona kartka dla Ronalda Araujo. Osłabiona Barcelona już w pierwszej połowie straciła bramkę wyrównującą. Po przerwie Paryżanie trzykrotnie pokonywali Marca Andre ter Stegen i ostatecznie triumfowali 4:1.
- W takich sytuacjach wolałbym stracić gola albo dopuścić zawodnika do sytuacji sam na sam z bramkarzem, chociaż nie wiem, czy w tej konkretnej akcji rywal nie wypuścił sobie piłki za daleko. W każdym razie wolałbym dać szansę bramkarzowi do uratowania nas lub nawet stracić gola. Strata zawodnika w takim momencie po prostu zabiła mecz i zabiła nas - mówił po tym meczu rozgoryczony Ilkay Gundogan. Jego słowa odbiły się szerokim echem w drużynie ze stolicy Katalonii. Odpowiedział mu sam Ronald Araujo, na którego spadło sporo krytyki ze strony kibiców. - Wolę zachować dla siebie to, co myślę. Mam kodeksy i wartości, które moim zdaniem należy szanować - stwierdził Urugwajczyk.
Odpadnięcie z Ligi Mistrzów w takich okolicznościach i słowa Gundogana mocno podzieliły zespół, zmusiły Xaviego Hernandeza do reakcji. Hiszpański szkoleniowiec postanowił odwołać czwartkowy trening - informuje "AS". "Kontrowersyjne wypowiedzi niemieckiego pomocnika stworzyły silny podział w drużynie, gdyż nie wszyscy byli przeciwni publicznemu wyrażaniu przez zawodnika wyrzutów wobec niektórych kolegów z drużyny" - twierdzi "AS". W Ciutat Esportiva - ośrodku treningowym Barcy - w czwartek pojawili się jedynie Pedri, Sergi Roberto oraz leczący uraz Gavi.
To niekorzystne okoliczności przygotowań do El Clasico. FC Barcelona uda się na Santiago Bernabeu, aby zmierzyć się z Realem Madryt. To spotkanie w niedzielę o godz. 21:00.