Dzieje się! Media: Barcelona podjęła decyzję. "Nasz trener"

Jeśli Xavi Hernandez nie zmieni nagle zdania, to za dwa i pół miesiąca przestanie pełnić funkcję trenera FC Barcelony. 44-latek ogłosił tę decyzję pod koniec stycznia i ciągle pozostaje na stanowisku, że odchodzi, chociaż miał być przekonywany do pozostania. Dlatego FC Barcelona postanowiła wytypować jego następcę, który ma m.in. dobre relacje z najważniejszymi osobami w klubie.

Pod koniec stycznia FC Barcelona przegrała u siebie 3:5 z Villarrealem i wtedy Xavi Hernandez zakomunikował, że z końcem sezonu odejdzie z klubu z funkcji szkoleniowca. Od tamtego czasu klimat znacząco się poprawił - Barcelona awansowała na drugie miejsce w tabeli i traci osiem punktów do Realu Madryt, a w Lidze Mistrzów jest blisko półfinału. W pierwszym meczu ćwierćfinału wygrała na wyjeździe z PSG 3:2. 

Zobacz wideo Feio mówi o konfliktach z sędziami. "To są konkrety"

Odkąd Xavi ogłosił swoją decyzję o odejściu, to z FC Barceloną łączono wielu trenerów. Pojawiały się kandydatury Hansiego Flicka, Roberto De Zerbiego czy Thiago Motty. Przez długi czas wydawało się, że niemiecki szkoleniowiec jest na pierwszym miejscu wśród włodarzy katalońskiego klubu. Jednak z biegiem czasu w hiszpańskich mediach dominowały doniesienia, że w Barcelonie chcą przekonać Xaviego do pozostania w klubie. Ten pozostaje nieugięty i twardo stoi na stanowisku, że z końcem sezonu odchodzi.

Trener rezerw FC Barcelony ma zostać następcą Xaviego Hernandeza

W poniedziałek "Sport" poinformował, że w Barcelonie dalej nie zamykają drzwi przed Xavim. Z jednym zastrzeżeniem - jeśli będzie chciał zostać, to musi to ogłosić na konferencji prasowej, żeby wytłumaczyć zmianę zdania. 

Jeśli jednak Barcelona nagle znowu wpadnie w dołek bądź sam Xavi faktycznie odejdzie, to opcję numer jeden dla klubu jest zatrudnienie Rafaela Marquez. Meksykanin aktualnie prowadzi rezerwy FC Barcelony i był wymieniany jako szkoleniowiec, który mógłby tymczasowo prowadzić pierwszy zespół, gdyby Xavi został wcześniej zwolniony.

Z informacji "Sportu" wynika, że żartobliwie Marquez bywa nazywany "naszym trenerem" przez dyrektora sportowego Deco. Gazeta wymienia, że za Meksykaninem przemawiają jego znajomość młodych zawodników, która jest niezbędna w trudnej sytuacji klubu. Do tego Marquez potrafi dostosować się do okoliczności i ma dobre relacje z Deco oraz Joanem Laportą. Dlatego klubowe władze są jednomyślne w sprawie tego, że to on zostanie następcą Xaviego, jeśli ten zdecyduje się na odejście.

Kwestia tego, kto będzie trenerem FC Barcelony, rozstrzygnie się zatem za kilka tygodni. Tymczasem Xaviego Hernandeza i jego piłkarzy czeka prawdziwy, piłkarski, wielki tydzień. We wtorek 16 kwietnia o 21:00 Barcelona podejmie PSG w rewanżowym spotkaniu ćwierćfinału Ligi Mistrzów, a w niedzielę 21 kwietnia o 21:00 zagra na wyjeździe z Realem Madryt w ramach 32. kolejki La Liga.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.