Barcelona już się cieszyła, aż nadeszła 92. minuta... [WIDEO]

FC Barcelona już zacierała ręce, że zdoła odskoczyć od Girony na drugim miejscu w tabeli La Liga, ale gol Cristhiana Stuaniego w 92. minucie gry pozwolił rewelacji ligi pokonać na własnym stadionie Real Betis 3:2. Dystans pomiędzy dwiema katalońskimi drużynami w ligowej klasyfikacji wciąż wynosi dwa punkty.

W sobotę FC Barcelona pokonała u siebie Las Palmas 1:0 po bramce Raphinhi, dzięki czemu umocniła się na drugiej pozycji w tabeli La Liga. Przed niedzielnym meczem z Realem Betis na Montilivi, Girona traciła do niej już pięć punktów, dlatego też musiała zwyciężyć, aby wciąż mieć realne szanse na wicemistrzostwo Hiszpanii. 

Zobacz wideo Probierz odpowiada dziennikarzowi! "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Girona nie odpuszcza Barcelonie. Wygrała z Betisem po golu w 92. minucie

Spotkanie to rozkręcało się dość długo. Na pierwszego gola trzeba było czekać aż do 36. minuty, gdy gospodarze objęli prowadzenie. Po interwencji VAR sędzia Jesus Gil Manzano podyktował rzut karny dla Girony, po tym jak strzał głową Artema Dowbyka został zablokowany ręką przez obrońcę Betisu Chadiego Riada.

Do ustawionej na 11. metrze piłki podszedł sam Ukrainiec, pewnie pokonał Rui Silvę i strzelając 15. gola w tym sezonie La Liga, przerwał serię ośmiu spotkań bez strzelonej bramki. Dowbyk w La Liga nie był w stanie trafić do siatki od 21 stycznia i meczu z Sevillą, w którym zaliczył hattricka. Kilka dni temu napastnik Girony strzelił gola w meczu barażowym reprezentacji Ukrainy z Bośnią i Hercegowiną (2:1), a teraz poszedł za ciosem również w lidze hiszpańskiej.

Niemniej jednak Real Betis był w stanie jeszcze przed przerwą doprowadzić do remisu. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy koszmarną stratę przy wyprowadzeniu piłki zaliczył David Lopez, a Willian Jose bez zastanowienia z około 30 metrów przelobował bramkarza Paulo Gazzanigę i było 1:1.

Na początku drugiej połowy Willian Jose raz jeszcze próbował pokonać Gazzanigę, ale tym razem argentyński bramkarz nie dał się zaskoczyć. 

W 65. minucie skuteczniejszy od napastnika Betisu był jego odpowiednik po stronie rywali - Artem Dowbyk. Po akcji Wiktora Cygankowa i Portu Dowbyk wyszedł sam na sam z Rui Silvą i ponownie wygrał ten pojedynek. Z 16 golami zrównał się też z Judem Bellinghamem z Realu Madryt na szczycie klasyfikacji strzelców La Liga. 

Jednak Betis i Willian Jose ponownie potrafili odpowiedzieć. W 76. minucie po dośrodkowaniu Pablo Fornalsa z prawego skrzydła kolejny koszmarny błąd popełnił David Lopez i Brazylijczyk także wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem. 

W końcówce wszystko wskazywało na to, że mecz zakończy się remisem. Liczyła pewnie na to też FC Barcelona, która przy takim wyniku odskoczyłaby Gironie na cztery punkty. Ale już w 92. minucie Girona zdołała zadać decydujący cios. Po centrze z lewej strony boiska Miguela Gutierreza piłkę trącił jeszcze Dowbyk, a Rui Silvę na raty pokonał rezerwowy Cristhian Stuani, dzięki czemu jego drużyna pokonała ostatecznie Betis 3:2.

Po tym spotkaniu Girona z 65 punktami traci do drugiej Barcelony dwa, a do prowadzącego Realu Madryt siedem punktów, niemniej jednak "Królewscy" w niedzielę wieczorem rozegrają swój mecz 30. kolejki z Athletikiem Bilbao. Real Betis ma 42 punkty i jest siódmy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.