Sceny w meczu Barcelony. Lewandowski nie dograł meczu do końca

Robert Lewandowski trafił w poprzeczkę i miał nieuznanego gola, ale jego FC Barcelona skromnie pokonała u siebie Las Palmas 1:0 po golu Raphinhi z 59. minuty spotkania. Barca, która umocniła się na pozycji wicelidera La Liga, grała od 25. minuty w przewadze po czerwonej kartce dla bramkarza rywali Alvaro Vallesa. Lewandowski w końcówce obejrzał żółtą kartkę, która eliminuje go z kolejnego spotkania ligowego Barcelony z Cadiz (13 kwietnia).

Wracając z przerwy na kadrę FC Barcelona liczyła na przedłużenie dobrej serii i umocnieniu się na pozycji wicelidera La Liga. Po ogłoszeniu przez Xaviego odejścia z końcem sezonu Barca w dziesięciu meczach o stawkę wygrała siedem razy i trzy razy zremisowała, dzięki czemu wyprzedziła Gironę w lidze i awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. W sobotę jej rywalem na Montjuic było Las Palmas, które przystępował z kolei do tego meczu po pięciu meczach bez wygranej. 

Zobacz wideo Probierz odpowiada dziennikarzowi! "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Barcelona nie zachwyciła, ale wygrała. Spory pech Roberta Lewandowskiego

Barcelona dobrze weszła w ten mecz, a w pierwszych 10 minutach gry dwie świetne okazje miał Robert Lewandowski. Polski napastnik najpierw nieudanie przelobował bramkarza rywali Alvaro Vallesa, a następnie nawet zdołał go pokonać w zamieszaniu w polu karnym, jednak w obu przypadkach był na spalonym i gol nie został uznany. 

Las Palmas potrafiło odpowiedzieć jedynie niezłą szansą Munira El Haddadiego, w której Marokańczyk uderzył płasko obok bramki, a po chwili znów blisko szczęścia była Barca. Najpierw z kilkunastu metrów celnie strzelał Lewandowski, jednak skutecznie interweniował Valles. Po chwili, w 19. minucie, Lewandowski po podaniu Fermina Lopeza na tyle dobrze powalczył z Saulem Coco, że piłka trafiła do Raphinhi, a ten pokonał bramkarza. Jednak i tym razem gol nie został uznany - Raphinha był na spalonym, a Lewandowski w walce z obrońcą nie dotknął piłki. 

W 25. minucie sędzia Busquets Ferrer musiał podjąć kolejną kluczową decyzję dla tego meczu. Wychodzący na czystą pozycję Raphinha został wycięty przed polem karnym przez bramkarza Alvaro Vallesa. Arbiter nie miał innej możliwości, jak wyrzucić golkipera gości z boiska i Barca przez 65 minut grała z przewagą jednego zawodnika. 

Gospodarze mogli to wykorzystać już po dziesięciu minutach, gdy po centrze Joao Cancelo Robert Lewandowski uciekł obrońcy przeciwnika i w dobrej sytuacji uderzył piłkę barkiem tak, że trafiła ona w poprzeczkę bramki rezerwowego golkipera Las Palmas Escandella. 

Swoją bardzo dobrą okazję miał także Raphinha, który po płaskim dośrodkowaniu Cancelo z lewego skrzydła spudłował z jedenastu metrów. Bezbramkową pierwszą połowę zakończył potężny strzał z rzutu wolnego obrońcy Las Palmas Saula Coco, po którym piłka tylko szurnęła o boczną siatkę bramki Ter Stegena. 

Druga część spotkania to oczywiście przewaga FC Barcelony, która jednak nie przynosiła żadnych konkretów do 59. minuty. A wtedy to Barcelona objęła prowadzenie. Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Joao Felix zagrał idealne podanie za linię obrony do wbiegającego Raphinhi, a Brazylijczyk strzałem głową zaskoczył Aarona Escandella i otworzył wynik meczu.

W kolejnych minutach gospodarze kontrolowali sytuację oraz mieli okazje do strzelenia drugiego gola. Wracający po kontuzji Ferran Torres uderzył z kilkunastu metrów, ale piłkę dobrze odbił Aaron Escandell. W 78. minucie bramkę miał obowiązek zdobyć Joao Felix, ale po podaniu Raphinhi z pięciu metrów uderzył zamiast do siatki w poprzeczkę. 

Robert Lewandowski w 81. minucie zakończył swój występ. Został zmieniony przez Vitora Roque. Polak na tyle się ociągał z zejściem z boiska, że obejrzał żółtą kartkę, która wyklucza go z najbliższego meczu z Cadizem. Co tu dużo mówić - "Lewy" po prostu wyczyścił się na El Clasico z Realem Madryt, zaplanowane na 21 kwietnia. Podobnie uczynili też Inigo Martinez oraz Joao Cancelo. 

Barcelona z kolei mogła się nieźle przeliczyć po zmianach, gdy w 88. minucie po indywidualnej akcji w boczną siatkę uderzył utalentowany pomocnik Las Palmas Alberto Moleiro. Do sensacyjnego wyrównania zabrakło naprawdę niewiele. 

Koniec końców FC Barcelona skromnie pokonała Las Palmas 1:0, dzięki czemu umocniła się na drugim miejscu w tabeli La Liga i przynajmniej do niedzieli zmniejszyła stratę do Realu Madryt do pięciu punktów. Jako że w przyszły weekend liga hiszpańska ma przerwę na finał Pucharu Hiszpanii (Athletic Bilbao - Real Mallorca), to kolejny mecz Barca rozegra 10 kwietnia, gdy zmierzy się w pierwszym ćwierćfinale Ligi Mistrzów w Paryżu z PSG

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.