Robert Lewandowski wrócił do dobrej dyspozycji. Od początku lutego strzelił pięć goli w siedmiu meczach LaLiga, a w niedzielnym przeciwko Atletico Madryt do jednego trafienia dołożył jeszcze dwie asysty. Forma naszego kapitana sprawiła poniekąd, że na boczny tor został odstawiony Vitor Roque. To właśnie młody Brazylijczyk sprowadzony tej zimy z Athletico Paranaense miał być lekiem na kłopoty w ataku. Tymczasem jego przyszłość w FC Barcelonie stanęła pod znakiem zapytania.
Roque do tej pory rozegrał zaledwie 205 minut w lidze hiszpańskiej. Były to przede wszystkim wejścia z ławki rezerwowych w samych końcówkach, ale mimo to dwa razy udało mu się trafić do siatki. To jednak nie przekonało Xaviego, który raczej ostrożnie wprowadza go do drużyny. Poza tym zazwyczaj ustawia go na skrzydle, mimo że ten lepiej czuje się jako środkowy napastnik. Dziennikarz Adrian Sanchez zdradził nawet ostatnio, że Roque zaczyna mieć wątpliwości co do dalszej przydatności w zespole i uważa, że latem będzie zmuszony udać się na wypożyczenie.
Wątpliwości rozwiało jednak "Mundo Deportivo". Zdaniem dziennika klub w ogóle nie rozważa takiej opcji. "Decyzja FC Barcelony jest taka, że Vitor Roque zakończy okres adaptacyjny w drużynie do końca sezonu, a w przyszłym roku zacznie przygotowania od zera wraz z resztą kolegów z drużyny" - czytamy.
Choć 19-latek nie miał wielu okazji, by pokazać swoje umiejętności, w klubie są z niego bardzo zadowoleni. "Od pierwszego dnia wykazywał świetne podejście do nauki, przyswaja wszystko błyskawicznie i pomimo niewielu minut, jakie rozegrał, zawsze stwarzał coś dobrego" - zauważają dziennikarze.
W ostatnim wywiadzie dla klubowych mediów sam piłkarz podkreślał, że nie zamierza się poddawać. - Jestem pewien, że będę ważnym zawodnikiem Barcelony. Z meczu na mecz zdobywam pewność siebie. Zawsze mam w głowie pomysł, jak pomóc drużynie, czy to poprzez strzelanie goli, czy asystowanie. Priorytetem jest zawsze zespół - podkreślał.