Mecz z Athletikiem Bilbao był prawdziwym koszmarem dla FC Barcelony. Już w pierwszej połowie straciła dwie gwiazdy. Najpierw kontuzji doznał Frenkie de Jong, a następnie boisko z powodu urazu opuścił Pedri. To mocno wpłynęło na grę zespołu, w którym brakowało skuteczności. Finalnie spotkanie zakończyło się wynikiem 0:0. Duża krytyka spadła wówczas na Roberta Lewandowskiego. Miał zaledwie 26 kontaktów z futbolówką, ale ani razu nie zagroził rywalom. "Zaginiony", "jego obecność była prawie zerowa", "absolutna nicość" - pisały rozczarowane media. Okazuje się jednak, że da się nieco usprawiedliwić słaby występ Polaka.
Takiego zdania jest redakcja "Mundo Deportivo". Jak twierdzą dziennikarze, główny wpływ na rozczarowującą postawę napastnika miała gra jego kolegów z drużyny. Ci nie byli wystarczająco aktywni w działaniach ofensywnych i nie kreowali dogodnych okazji dla Polaka. Świadczyć ma o tym fakt, że tylko raz podali 35-latkowi piłkę w obrębie "jedenastki", a to właśnie w tym obszarze jest najsilniejszy.
"Dlaczego w całym meczu król strzelców z zeszłego sezonu Robert Lewandowski dostał tylko jedną piłkę w pole karne? Przez 99 minut gry nikt nie posłał mu tam ani jednego dobrego zagrania. W tym meczu był niczym boja pozostawiona na morzu - grał z tyłu, daleko od pola karnego. To w zupełności wystarczyło, by zmarnować jego potencjał" - czytamy.
Dziennikarze przytoczyli też słowa Xaviego, który na gorąco po meczu wypalił, że piłkarzom zabrakło ambicji. I zdaniem "Mundo Deportivo" sytuacja z Lewandowskim tylko potwierdza spostrzeżenie trenera. Było to drugie spotkanie La Liga z rzędu, w którym Polakowi nie udało się zapisać na liście strzelców. Jego licznik wciąż wskazuje 12 goli i pięć asyst w 25 meczach ligi hiszpańskiej w tym sezonie.
Tym samym ani Lewandowskiemu, ani jego kolegom nie udało się odrobić punktów do Realu Madryt, choć okazja była ku temu znakomita. Lider tabeli stracił punkty po dość kontrowersyjnym meczu z Valencią (2:2), w którym główną rolę odegrali sędziowie. W związku z tym przewaga drużyny Carlo Ancelottiego nad Barceloną wciąż wynosi osiem punktów.
Kolejną szansę na zniwelowanie straty Katalończycy będą mieli w piątek 8 marca. Tego dnia zmierzą się u siebie z Mallorcą.