W ostatnich tygodniach FC Barcelona wracała na właściwe tory w La Liga. Odniosła dwa kolejne zwycięstwa - najpierw pokonała 2:1 Celtę Vigo, a następnie zmiażdżyła Getafe (4:0). Szansę na podtrzymanie tej passy miała w niedzielny wieczór, kiedy to mierzyła się na wyjeździe z Athletikiem Bilbao. Zadanie było jednak trudne. Już w pierwszej połowie drużyna Xaviego Hernandeza miała ogromnego pecha - straciła dwie kluczowe gwiazdy.
Jako pierwszy plac gry musiał opuścić Frenkie de Jong. W 23. minucie spotkania Holender dość mocno ucierpiał w pojedynku powietrznym - jego noga wygięła się w sposób nienaturalny i niewykluczone, że doznał poważnej kontuzji. Szybko udzielono mu pierwszej pomocy, ale nie był w stanie kontynuować rywalizacji. Nie był też w stanie samodzielnie opuścić murawy.
To nie był jednak koniec dramatu Barcelony. W 43. minucie na murawie wylądował Pedri. Co gorsza, zrobił to bez kontaktu z rywalem, co zwiastowało kolejną groźną kontuzję w jego karierze. Ostatecznie i on nie był w stanie dalej grać i Xavi został zmuszony do przeprowadzenia drugiej zmiany jeszcze przed gwizdkiem na przerwę.
Pedri po chwili zasiadł na ławce rezerwowych, a w jego oczach pojawiły się łzy. Po chwili spuścił głowę i schował ją w dłoniach. Był wyraźnie załamany, co może oznaczać, że faktycznie doznał poważnego urazu. Na szczegóły w tej sprawie z pewnością będziemy musieli poczekać do poniedziałku. Tego dnia Hiszpan przejdzie badania, podobnie jak i de Jong.
Tak czy inaczej, sytuacja Barcelony jest bardzo trudna. To kolejny raz, kiedy ci zawodnicy mierzą się z kontuzjami w tym sezonie. Ostatecznie Katalończycy jedynie zremisowali 0:0 z Athletikiem.