Gigantyczny skandal w Hiszpanii. Afera na cały kraj. "Rabunek"

Nieprawdopodobny przebieg miało spotkanie Realu Madryt z Valencią (2:2). Sędzia Jesus Gil Manzano zakończył je tuż przed tym, jak do siatki trafił Jude Bellingham. W hiszpańskich mediach stało się to głównym tematem, a komentarze są w zasadzie jednoznaczne. "Niezwykłe, niespotykane, żenujące" - oburzają się. Nie wytrzymali również piłkarze Realu, którzy w tunelu starli się z ochroniarzami. Natomiast klub może wykorzystać tę sprawę, aby zrealizować swoje cele.

Spotkanie Realu Madryt z Valencią (2:2) zakończyło się w irracjonalny sposób. W doliczonym czasie gry stołeczny zespół wykonał rzut rożny, po którym utrzymał piłkę blisko pola karnego Valencii. W momencie, gdy Brahim Diaz dośrodkował w pole karne, sędzia Jesus Gil Manzano nagle zakończył mecz, zamiast pozwolić dokończyć akcję. A że chwilę po gwizdku gola głową strzelił Jude Bellingham (później Anglik dostał czerwoną kartkę za protesty), to w Hiszpanii rozpętała się gigantyczna afera.

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

W Hiszpanii zagotowało się po meczu Realu Madryt z Valencią. "Niezrozumiałe, co tam się wydarzyło"

Tamtejsze media nie zostawiają suchej nitki na arbitrze. "Gil Manzano tworzy skrajny bałagan" - tak relację ze spotkania zatytułował "AS". W niej napisano, że arbiter "zamienił końcówkę w kopalnię memów, teorii spiskowych i materiałów klubowej telewizji Realu Madryt (ta ostatnia bardzo ostro recenzuje pracę sędziów - red.)" i "zepsuł dobry mecz", gdyż powinien albo zakończyć go wcześniej (sytuacja z golem Bellinghama działa się już po upływie doliczonych siedmiu minut), albo po tej akcji.

Podobny wydźwięk mają okładki gazet. "Sport" i "Marca" piszą o "skandalu", w drugim z tytułów przytoczono też bardzo mocne komentarze z klubowej telewizji Realu. "Niezwykłe, niespotykane, żenujące, prawdziwy rabunek. (...) Ukradł nam bramkę wyrównującą. (...) Piłkarze byli zdumieni. Trzeba podkreślić, że jest to bezprecedensowe. Obrazuje ten system. To pośmiewisko. (...) Krew się gotuje. Niezrozumiałe, co tam się wydarzyło. Zrujnują rywalizację w La Lidze" - czytamy. Natomiast czerwoną kartkę dla Bellinghama podsumowano stwierdzeniem, że sędziowie "dopingowali się" w wyścigu o to, kto pierwszy wyrzuci Anglika.

Real Madryt oburzony po decyzji Jesusa Gila Manzano. Piłkarze awanturowali się w tunelu

Na pomeczowej konferencji prasowej Carlo Ancelotti podkreślił, że było to "bezprecedensowe" wydarzenie w jego bogatej karierze trenerskiej. Bardziej bezpośredni był natomiast Aurelien Tchouameni. "To jest żenujące" - zatweetował. A według radia Cadena SER Francuz oraz Vinicius, Antonio Ruediger i Dani Ceballos awanturowali się z ochroniarzami stojącymi w tunelu prowadzącym do szatni. To głównie za sprawą Tchouameniego, który zniszczył ściankę, na tle której przeprowadza się wywiady.

Na oficjalnej stronie klubu z Madrytu czytamy o "bezprecedensowej decyzji", która odebrała "zasłużone" zwycięstwo. Według "Marki" Real będzie chciał wykorzystać tę sytuację, aby wywrzeć jeszcze mocniejsze naciski w sprawie sędziów. "Znajdują się w środku totalnej bitwy, ale ich zdaniem to, co wydarzyło się na Mestalla, to pójście o krok dalej i że stoją w obliczu największego skandalu ostatnich lat. (...) Mają więcej niż wystarczający powód" - czytamy. Zwłaszcza że z decyzji Gila Manzano nie jest zadowolony Komitet Techniczny Sędziów.

Dla Realu remis jest bardzo gorzki, gdyż daje jego najgroźniejszym rywalom szansę na częściowe odrobienie strat. Druga w tabeli Girona w niedzielę 3 marca o 18:30 zagra z Mallorcą, natomiast dwie i pół godziny później rozpocznie się spotkanie trzeciej FC Barcelony z piątym Athletikiem Bilbao.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.