Cyrk w hicie La Liga. Sędzia "oszukał" Real w ostatniej akcji meczu [WIDEO]

Piłkarze Realu Madryt i Valencii zapewnili kapitalne widowisko na Mestalla. Gospodarze całkowicie zaskoczyli rywali i w zaledwie trzy minuty zdobyli aż dwie bramki. Wicemistrzowie Hiszpanii byli jednak w stanie podnieść się z kolan, głównie za sprawą Viniciusa Juniora. I niewykluczone, że wygraliby to spotkanie, gdyby nie kuriozalna decyzja sędziego. Zakończył mecz na sekundę przed wylądowaniem piłki w siatce Valencii.

Real Madryt kapitalnie radzi sobie w tym sezonie. Nie dość, że wygrał Superpuchar Hiszpanii, to ma szanse na zgarnięcie kolejnego trofeum Ligi Mistrzów - w pierwszym meczu 1/8 finału ograł 1:0 RB Lipsk. Wpadkę przydarzyła mu się za to w Pucharze Króla, gdzie odpadł tuż przed ćwierćfinałem. I był o krok od zaliczenia kolejnej, tym razem w La Liga. W sobotni wieczór drużyna Carlo Ancelottiego mierzyła się na wyjeździe z Valencią. I choć była faworytem starcia, to finalnie jedynie zremisowała na Mestalla. Trzy grosze dołożył też sędzia, który ewidentnie wypaczył wynik spotkania. 

Zobacz wideo Probierz zaskoczy powołaniami?!

Real zaskoczony w pierwszej połowie. Gol do szatni przywrócił nadzieję gościom

Początek spotkania należał do Realu. Wicemistrzowie Hiszpanii powoli budowali akcje i dość nieśmiało, ale jednak, kreowali zagrożenie pod bramką rywali. Brakowało jednak skuteczności. Kapitalnie w defensywnie spisywali się gospodarze i nie pozwalali na oddawanie groźnych strzałów ani Viniciusowi Juniorowi, ani też Jude'owi Bellinghamowi. 

Co więcej, w 27. minucie to ofensywa Valencii zaskoczyła madrycką ekipę. Gospodarze próbowali przeprowadzić składną akcję, dostali się już w okolicę pola karnego, ale wówczas piłkę odebrał im Vinicius. Brazylijczyk nie był jednak w stanie oddalić zagrożenia. Popełnił błąd i po chwili stracił piłkę, którą przejął Foulquier i posłał na lewą stronę do Frana Pereza. Ten z woleja dośrodkował w pole karne idealnie na głowę Hugo Duro, który bez większych problemów umieścił futbolówkę w siatce.

Na trybunach zapanowała wrzawa, która zmotywowała Valencię, by iść za ciosem. Już w 30. minucie Real doznał kolejnego szoku. W zaledwie trzy minuty stracił drugą bramkę. Tym razem golkipera z Madrytu pokonał Roman Jaremczuk. Piłkarz wykorzystał błąd gości w defensywie. Carvajal podał zbyt lekko do bramkarza, z czego skorzystał właśnie Jaremczuk. Dopadł do piłki, minął zwodem Andrija Łunina i wpakował futbolówkę do siatki.

Ten gol podrażnił Real, który zaczął atakować Valencię. I to przyniosło efekt w piątej minucie doliczonego czasu pierwszej połowy. Wówczas piłkę w siatce umieścił Vinicius Junior, po kapitalnym podaniu od Carvajala. Uderzył nisko, w sam środek bramki, nie dając golkiperowi większych szans. Tym samym tuż przed przerwą madrytczykom udało się zdobyć tak ważnego gola kontaktowego. 

Kapitalna druga połowa. Real wziął się ostro za odrabianie strat

Druga połowa zaczęła się od mocnego akcentu Realu, który chciał za wszelką cenę doprowadzić do wyrównania. W 55. minucie znakomitą akcję miał Bellingham. Przyjął dokładne podanie w polu karnym i mocno uderzył, ale golkiper zachował czujność w tej akcji i obronił strzał. 

I mimo że Real atakował, to zdarzały mu się również chwile dekoncentracji, jak ta z 61. minuty. Wówczas madrycką ekipę od straty trzeciej bramki uratował Łunin. Zaliczył kapitalną interwencję po strzale Diego Lopeza. 

W końcu drużyna Ancelottiego dopięła swego. Brahim Diaz posłał długie i celne podanie do Viniciusa, który bezbłędnie uderzył z bliska główką i wpakował piłkę w sam środek bramki. Podejrzewano jednak, że mógł być spalony. Znów doszło do sporych kontrowersji, ale finalnie po konsultacji z VAR bramkę uznano. Dzięki temu Brazylijczyk nie tylko ustrzelił dublet, ale i wyrównał.

Koszmarna kontuzja piłkarza Valencii. 

Na tym ataki Realu nie ustały. Madrytczycy chcieli za wszelką cenę wyjść na prowadzenie. Temperatura spotkania wzrosła. Piłkarze dopuszczali się brutalnych fauli. W 85. minucie doszło z kolei do dość nieszczęśliwego incydentu. Jeden z piłkarzy Realu wpadł na nogę Mouctara Diakhaby'ego. Od razu było wiadomo, że zawodnik Valencii doznał poważnej kontuzji. Świadczyła o tym reakcja piłkarzy obu drużyn, którzy byli wyraźnie poruszeni widokiem cierpiącego kolegi. Nie był on w stanie opuścić boiska o własnych siłach i zniesiono go na noszach. Niewykluczone, że doznał zerwania więzadeł krzyżowych. 

To nie był jednak koniec emocji w Walencji. W 91. minucie sędzia podyktował rzut karny dla Valencii, ale po konsultacji z VAR anulował decyzję. Natomiast w samej końcówce spotkania doszło do iście kuriozalnej sytuacji. Luka Modrić dośrodkował z rzutu rożnego, ale piłkarze Valencii spisali się w obronie. Tyle tylko, że do futbolówki dopadł jeszcze jeden z zawodników Realu i wyłożył ją na głowę Bellinghama, a ten umieścił w siatce. Problem w tym, że sędzia na sekundy przed wbiciem futbolówki zakończył spotkanie. Kibice i komentatorzy byli w szoku. O tej decyzji sędziego będzie się dyskutowało bardzo długo. 

Valencia - Real Madryt 2:2

Decyzja sędziego pozbawiła Real trzech punktów. Mimo to umocnił się na prowadzeniu - 66 punktów. Z kolei Valencia pozostała na 9. lokacie - 37 punktów. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.