Żenada. Dziennikarze słynnej gazety się skompromitowali. Oto co napisali o Lewandowskim

FC Barcelona wygrała aż 4:0 z Getafe, ale tym razem Robertowi Lewandowskiemu nie udało się zapisać na liście strzelców. Mimo to Polak pokazał się z dobrej strony i zebrał pozytywne recenzje, choć nie wszyscy go chwalili. Dość kontrowersyjne zdanie wyraził jeden z dziennikarzy "AS". Nie spodobał mu się sposób zachowania napastnika po jednym z fauli, co dosadnie skomentował. Wpadkę zaliczył też jego kolega z redakcji.
SOCCER-SPAIN-FCB-GET/REPORT
Fot. REUTERS/Albert Gea

Rok 2024 jest udany dla Roberta Lewandowskiego. Rozegrał już 13 meczów, w których zdobył dziewięć bramek. Co więcej, ostatnie cztery spotkania kończył z co najmniej jednym golem. Szansę nad podtrzymanie passy miał w sobotnim starciu z Getafe (4:0). Wprawdzie ponownie znalazł drogę do siatki, ale sędzia dopatrzył się spalonego. Mimo to Polak pozostawił po sobie dobre wrażenie. Podłączał się pod akcje ofensywne zespołu i w dwóch sytuacjach miał okazje do zaliczenia asysty. Nie wszystkim jednak spodobał się jego występ. Jeden z dziennikarzy "AS" w ostrych słowach wypowiedział się o 35-latku. A na tym nie koniec.

Zobacz wideo Piszczek po premierze "Kuby": To jest bardzo autentyczny film

Robert Lewandowski "przyaktorzył"? Mocna opinia dziennikarza 

Dziennikarzowi Tomasowi Roncero nie przypadł do gustu incydent z pierwszej połowy spotkania. Wówczas Lewandowski został dość brutalnie sfaulowany i upadł na murawę, a po chwili zaczął zwijać się z bólu. I właśnie ta reakcja napastnika zirytowała Hiszpana. Ten wprost stwierdził, że piłkarz dodał sporo od siebie i w rzeczywistości faul nie był tak bolesny, jak mogła sugerować mowa ciała Polaka.

"Lewandowski wkrótce zostanie zwolniony ze Szkoły Teatralnej" - zadrwił z naszego zawodnika dziennikarz. Jednak nie tylko Roncero nie popisał się tego wieczora. Gigantyczną wpadkę zaliczył Javier Miguel, jego kolega z redakcji.

To nie był dobry dzień dla dziennikarzy "AS". Wpadka goniła wpadkę

Napisał artykuł, w którym pokrótce wypowiedział się na temat postawy każdego z zawodników Barcelony w meczu z Getafe. Rzecz jasna, wspomniał też o Lewandowskim. I dość zaskakująco przypisał mu... inne obywatelstwo. Stwierdził bowiem, że napastnik jest rodakiem Frenkiego de Jonga, czyli Holendrem. "O dziwo, Holender nie był w stanie wpisać się na liście strzelców, przerywając passę czterech kolejnych meczów, w których zdobywał bramki. Co prawda trafił do siatki, ale gol nie został uznany ze względu na pozycję spaloną" - czytamy.

Mimo wszystko Lewandowski zaliczył dość pozytywny występ. I choć nie miał bezpośredniego wpływu na wynik, to pomagał kolegom na murawie. Strzelali za to Raphinha, Joao Felix, wspomniany de Jong i Fermin Lopez. Dzięki temu zwycięstwu Barcelona awansowała w tabeli La Liga na drugą lokatę, wyprzedzając Gironę o jeden punkt. Tyle tylko, że rywale mają jeszcze mecz do rozegrania.

Szansę na poprawę statystyk i strzelenie kolejnych goli Lewandowski będzie miał już w niedzielę 3 marca. Tego dnia Barcelona zmierzy się z Athletikiem Bilbao. Mecz rozpocznie się o godzinie 21:00. Już teraz zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na stronie głównej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: