158 dni i koniec. Wielki mecz Barcelony, Lewandowski "okradziony" dwa razy

Robert Lewandowski zagrał kolejny dobry mecz w FC Barcelonie. Polak co prawda nie zdobył gola, ale mógł, a nawet powinien mieć dwie asysty. Jego koledzy pudłowali jednak w dobrych okazjach. Mimo to FC Barcelona zagrała jeden z najlepszych meczów w tym sezonie i po 158 dniach znów wygrała u siebie więcej niż jednym golem.

0 - tyle bramek padło w dwóch ostatnich meczach Barcelony z Getafe. To jednak nie koniec - w czterech ich ostatnich starciach był tylko jeden gol. Nie można było zatem w sobotnie popołudnie spodziewać się dużej ilości bramek. - Getafe potrafi zamrażać mecze z Barceloną, sprawiać, że ma ona duże problemy - mówił Tomasz Ćwiąkała, komentujący spotkanie w Canal+Sport.

Zobacz wideo Wychodzili z filmu "Kuba" i płakali. Prawdziwe życie. "Na tym nam zależało"

Robert Lewandowski "okradziony" z dwóch asyst

Tym razem piłkarze Getafe swój plan na Barcelonę musieli zweryfikować po zaledwie dwudziestu minutach. Właśnie wtedy Jules Kounde posłał dalekie podanie do Raphinhy, ten wyprzedził obrońcę, wbiegł w pole karne i z trzynastu metrów strzelił w długi róg obok interweniującego bramkarza. Dla Raphinhy to pierwszy gol w tym roku, a czwarty w tym sezonie.

Gospodarze już do przerwy mogli, a nawet powinni podwyższyć prowadzenie. Brakowało im jednak skuteczności. W 37. minucie Raphinha posłał dalekie podanie do Felixa, ten strzelił z trzynastu metrów, ale trafił w bramkarza.

180 sekund później Robert Lewandowski mógł mieć piękną asystę. Polak świetnie podał z pierwszej piłki do Raphinhy, ten wyszedł sam na sam z bramkarzem, ale z prawej nogi fatalnie przestrzelił z jedenastu metrów - wysoko nad poprzeczką.

Brazylijczyk zawiódł też w doliczonym czasie gry. Znów otrzymał kapitalne, prostopadłe podanie na środku boiska od Lewandowskiego, wygrał pojedynek z obrońcą, wbiegł w pole karne i próbował podać do Felixa, który miałby pustą bramkę, ale zrobił to niedokładnie.

Koncert Barcelony w drugiej połowie

Goście mogli znakomicie rozpocząć drugą połowę. W 49. minucie Luis Milla zdecydował się na strzał z ponad dwudziestu metrów, a niepewnie interweniujący ter Stegen odbił piłkę szczęśliwie na słupek.

Cztery minuty później było 2:0. Gospodarze przeprowadzili piękną, zespołową akcję. Wymienili kilka podań, aż wreszcie z prawego skrzydła Christensen podał do Felixa, który z sześciu metrów nie miał żadnych problemów z podwyższeniem prowadzenia.

W 61. minucie było już praktycznie po meczu. Barcelona znów zagrała piękną akcję, wymieniła kilka podań, aż wreszcie Gundogan dograł prostopadle do wychodzącego sam na sam z bramkarzem Raphinhy. Brazylijczyk uprzedził golkipera, minął go i odegrał do de Jonga, który trafił do pustej bramki.

W pierwszej minucie doliczonego czasu gry de Jong prostopadle podał do rezerwowego Vitora Roque, ten wbiegł w pole karne, strzelił wprost w bramkarza, ale skuteczną dobitką popisał się inny zmiennik - Fermin Lopez.

Z gola cieszył się też w tej części Lewandowski. Tylko jednak przez chwilę, bo po pięknej finalizacji akcji, okazało się, że Polak był na pozycji spalonej.

Dla Barcelony to pierwsza wygrana u siebie wyżej niż jednym golem od 19 września ubiegłego roku. Wtedy w Lidze Mistrzów rozbiła drużynę Royal Antwerp FC 5:0. Barcelona czekała na to 158 dni!

Drużyna Xaviego po tym zwycięstwie wyprzedziła w tabeli Gironę i ma pięć punktów straty do prowadzącego Realu Madryt, ale też mecz rozegrany mniej. Lider w niedzielę zmierzy się przed własną publicznością z Sevillą.

Barcelona w następnej kolejce zagra na wyjeździe z Athletic Bilbao. Natomiast Getafe zmierzy się u siebie z Las Palmas.

Barcelona - Getafe 4:0 (1:0)

  • Bramki: Raphinha (21.), Felix (53.), de Jong (61.), Fermin Lopez (91.)
  • Barcelona: Ter Stegen - Kounde, Araujo, Cubarsi, Cancelo (84. Fort) - de Jong, Christensen (77. Vitor Roque), Gundogan Ż (83. Pedri) - Raphinha (77. Romeu), Lewandowski, Joao Felix (63. Fermin Lopez).
  • Getafe: Soria - Iglesias (46. Carmona), Alvarez, Alderete Ż, Djene Ż (68. Alena) - Greenwood (67. Rodriguez), Maksimović (67. Mata), Milla, Moriba (78. Santiago Ż), Rico Ż - Mayoral.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.