Messi wciąż jest ciężarem dla Barcelony. Nie tylko on. Cała masa graczy, których nie ma już w klubie

Według najnowszego limitu wynagrodzeń ustalonego przez LaLiga Barcelona może wydawać na ten cel 204 milionów euro i znacznie przekracza tę kwotę. Hiszpańskie media donoszą, że jednym z powodów mogą być odrodzone w trakcie pandemii płatności dla zawodników, który nawet nie ma już w klubie. Wśród nich nie brakuje m.in. Leo Messiego, któremu Barcelona wciąż jest winna pieniądze.

Po zimowym oknie transferowym LaLiga opublikowała nowe limity płacowe dla klubów. W Barcelonie został on zmniejszony z 270 na 204 miliony euro. Według danych UEFA klub przekracza granicę o prawie 300 milionów euro i może mieć kolejne problemy z finansowym fair play. Jednym z powodów może być fakt, że Katalończycy nadal płacą zawodnikom, których od dawna nie ma już w klubie. Jak to możliwe? 

Zobacz wideo Adamek: Dostałem dobrą ofertę i wróciłem do pracy

FC Barcelona nadal płaci zawodnikom, który odeszli. A długi rosną

Obecnie wydatki Barcelony na płace znacznie przekraczają limity i wynoszą 500 milionów euro. W Europie tylko PSG wydaje więcej, chociaż ma na kontraktach wielu lepiej zarabiających piłkarzy, niż Katalończycy. Z czego biorą się więc tak duże wydatki klubu Roberta Lewandowskiego? 

Dziennikarz Adria Soldevila z radia Cadena SER informuje, że powodem takiej sytuacji są odroczone płatności z okresu pandemii koronawirusa. Barcelona w trakcie trudnej sytuacji ekonomicznej prosiła zawodników, by ci nie pobierali części wynagrodzenia, a dostaną ją dopiero po ustabilizowaniu sytuacji na świecie. Wielu z nich przystało na propozycję, co stworzyło w klubie "kominy płacowe". 

Wśród tych graczy jest m.in. Frenkie de Jong, który czeka na zaległe pieniądze. Nie brakuje jednak nazwisk, które już odeszły w klubie, a dalej zajmują miejsca na liście płac. Wśród nich są m.in. Leo Messi, który odszedł w 2021 roku oraz Jordi Alba i Sergio Busquets, którzy opuścili klub dopiero w lecie 2023 roku. Sytuacja nie dotyczy jednak tylko sekcji piłkarskiej, ponieważ na odroczone wynagrodzenie czeka jeszcze m.in. koszykarz Nikola Mirotić. On również odszedł już z klubu i gra obecnie w Olimpii Mediolan. 

Limit wynagrodzeń do finansowego fair play wyliczany jest na podstawie bilansu dochodów po odjęciu  założonych w budżecie wydatków pozasportowych. Barcelona jest trzecią drużyną w LaLiga z najwyższym limitem wynagrodzeń zaraz po Realu Madryt (727 mln) i Atletico Madryt (303 mln). Jeszcze w 2023 roku limit Katalończyków wynosił 656 mln, ale znacznie spadł po uruchomieniu kolejnych dźwigni finansowych.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.