To drugi sezon Roberta Lewandowskiego w stolicy Katalonii. W poprzednim zdobył 23 ligowe gole, co wystarczyło mu do sięgnięcia po koronę króla strzelców La Liga. Barcelona sięgnęła zaś po mistrzostwo Hiszpanii. W tych rozgrywkach, zarówno Polakowi, jak i jego klubowi, idzie gorzej. W sobotni wieczór mógł jednak znów poczuć się jak bohater. Nie tylko z powodu dwóch goli przeciwko Celcie.
Lewandowski ma na swoim koncie 12 goli w tym sezonie ligowym. Do liderującego klasyfikacji strzelców Jude'a Bellinghama traci już tylko cztery trafienia. Polak w sobotnim meczu zapisał się w annałach klubu ze stolicy Katalonii.
Skutecznie wyegzekwowany rzut karny był jego 50. golem, którego zdobył grając w barwach Barcelony biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Tym samym 35-latek przegonił w historycznej klasyfikacji dwie legendy piłki - Thierry'ego Henry'ego i Davida Villę. Obaj, choć osiągali z Katalończykami wielkie sukcesy, zdobywali dla klubu mniej goli.
Thierry Henry do Barcelony trafił w 2007 roku po ośmiu latach spędzonych w koszulce Arsenalu. Był ważnym członkiem zespołu Pepa Guardioli, który w 2009 roku wygrał wszystko, co tylko było do wygrania. Łącznie w granatowo-bordowych barwach zdobył 49 goli w 121 meczach.
To bilans o jedno trafienie lepszy niż ten, którym pochwalić się może David Villa. Legenda reprezentacji Hiszpanii w 119 spotkaniach trafiała do siatki 48 razy. Jednego z goli zdobył w finale Ligi Mistrzów 2010/11.
Lewandowski do pokonania magicznej granicy 50 trafień potrzebował zaledwie 79 spotkań. Przed Polakiem kolejne znane nazwiska, które już wkrótce mogą zostać przez niego wyprzedzone.
Najlepszym strzelcem w historii klubu jest i pewnie jeszcze na długo, być może na zawsze, pozostanie Lionel Messi. Genialny Argentyńczyk zdobył 672 bramki w 778 meczach.
Kolejna szansa na gole już w środę. 21 lutego Barcelona zagra na wyjeździe z Napoli w 1/8 finału Ligi Mistrzów.