Ależ wtopa Barcelony! Gol Lewandowskiego nie pomógł

410 minut bez gola na wyjeździe była Granada przed spotkaniem z Barceloną. Po 66. minutach gry na terenie mistrzów Hiszpanii przedostatnia drużyna La Liga miała już na koncie trzy trafienia. Podopieczni Xaviego Hernandeza po szybkim wyjściu na prowadzenie całkowicie stracili kontrolę nad meczem, przez co później dwukrotnie musieli gonić wynik. Barcelonę przed całkowitą kompromitacją uratował 16-letni Lamine Yamal. Do siatki trafił także Robert Lewandowski.

Porażki Girony 0:4 z Realem oraz Atletico 0:1 z Sevillą sprawiły, że starcie FC Barcelony z Granadą miało jeszcze większą wagę dla podopiecznych Xaviego Hernandeza, którzy co prawda nie mają już większych szans na mistrzostwo Hiszpanii - strata do "Królewskich" przed tym starciem wynosiła 11 punktów - ale wciąż muszą ugruntować swoją pozycję w czołowej czwórce. Możliwość do tego była idealna, albowiem na Monjuic przyjechała przedostatnia drużyna w tabeli - Granada, która musiała radzić sobie bez Kamila Piątkowskiego. Polski obrońca pauzował za czerwoną kartkę, natomiast Kamil Jóźwiak usiadł na ławce rezerwowych (wszedł w końcówce). Robert Lewandowski naturalnie wyszedł w podstawowym składzie.

Zobacz wideo Brutalnie szczery Jakub Kosecki po debiucie w FAME MMA

Barcelona zaczęła planowo, ale potem dopuściła rywali do głosu. To był tylko początek kłopotów

Początkowe minuty mogły trochę zaskakiwać, gdyż pierwsze dwa strzały oddała Granada i to w polu karnym Barcelony częściej bywała piłka, ale gospodarze potrzebowali niecałego kwadransa, aby wziąć sprawy w swoje ręce. Najpierw niewiele zabrakło Robertowi Lewandowskiemu, aby zamknąć dobre podanie Lamine Yamala, ale kilka chwil później to sam 16-latek wpakował piłkę do siatki. Doskonale dogrywał mu Joao Cancelo. Portugalczyk najpierw ograł rywala, markując zagranie lewą nogą, a potem idealnie obsłużył swojego kolegę. 

Niepokoić mogła za to dyspozycja Marca-Andre ter Stegena, który tego dnia wrócił do bramki po wyleczeniu kontuzji pleców. Pauzował trzy miesiące. Niemiec w pierwszych 20 minutach nie był przetestowany pod kątem formy bramkarskiej, ale w tym czasie popełnił już trzy błędy w wyprowadzeniu piłki. Raz blisko wyrównania był Myrto Uzuni i tylko powrót Julesa Kounde uratował gospodarzy. To wprowadzało wiele nerwowości, a Barca - zamiast napędzić się po strzelonym golu - zaciągnęła hamulec ręczny. Bardzo mało oferowała w ofensywie. Dość powiedzieć, że do 40. minuty oddała jeden strzał, który okazał się trafieniem. 

Zmieniło się to dopiero krótko przed przerwą. Kapitalny szybki atak wyprowadzili Pedri i Gundogan. Niemiec położył bramkarza i obsłużył podaniem Roberta Lewandowskiego. Polski napastnik stanął przed niemal pustą bramką. Nie było w niej bramkarza, ale uderzenie Lewego zatrzymał jedyny obrońca, który zdążył zaasekurować golkipera na linii bramkowej.

Niewykorzystana "setka" Lewandowskiego okazała się bardzo kosztowna. Barcelona mogła z przytupem zamknąć pierwszą połowę, ale na przerwę schodziła już z remisem! Świetnie na prawej stronie zachował się Facundo Pellistri, któremu udało się dograć spod linii końcowej. Do piłki w polu karnym dopadł Ricard Sanchez. Gracz Granady nie dał szans ter Stegenowi uderzeniem pod poprzeczkę.

Niesamowita strzelanina w drugiej połowie. Gol za gol!

Pierwszy kwadrans po zmianie stron przebiegał naturalnie pod dominacją podopiecznych Xaviego, którzy zaczęli zdawać sobie sprawę, że sytuacja zrobiła się poważna, ale nie przekładało się to na sytuacje podbramkowe. Ba - zadziało się pod bramką ter Stegena. Centrę z prawej strony w pole karne przedłużył stoper Barcy, a piłka trafiła pod nogi Myrto Uzuniego. Albańczyk zagrał wzdłuż bramki, a tam niepilnowany był Facundo Pellistri. Gracz wypożyczony z Manchesteru United bezproblemu trafił do pustej bramki.

Gospodarze zaimponowali swoją reakcją, gdyż już trzy minuty później ponownie był remis. Po kapitalnym podaniu za plecy Ilkaya Gundogana do siatki trafił Robert Lewandowski. Dla Polaka był to 10 gol w tym sezonie La Liga. Lider klasyfikacji strzelców Jude Bellingham ma 16 bramek. 

Jeśli odpowiedź Barcelony była imponująca, to co powiedzieć o reakcji Granady? Chwilę po trafieniu Lewandowskiego to znów goście objęli prowadzenie. Pierwsze dośrodkowanie z rzutu wolnego nie przyniosło pozytywnego skutku, ale akcja mogła być kontynuowana. W szesnastkę gospodarzy wrzucił Faitout Maouassa, a ter Stegena strzałem głową pokonał Ignasi Miquela. Sześć goli w pięć minut!

410 minut bez gola na wyjeździe była przed tym spotkaniem Granada. Po 66. minutach gry na terenie mistrzów Hiszpanii przedostatnia drużyna La Liga miała już trzy trafienia.

W 80. minucie było już 3:3! Lamine Yamal odebrał rywalowi piłkę przed polem karnym Granady i zdecydował się na błyskawiczne uderzenie. Kozłujący strzał zaskoczył przy bliższym słupku golkipera Granady. 16-latek nawet nie celebrował swojego dubletu, a momentalnie motywował zespół, aby pójść za ciosem. To była w całości jego bramka! Kilka minut później na boisku zameldował się Kamil Jóźwiak. To debiut polskiego skrzydłowego na boiskach La Liga.

Wychowanek Barcelony próbował w pojedynkę pociągnąć swoją drużynę do kompletu punktów. Momentami wręcz ośmieszał defensorów rywali, ale ostatecznie nie przyniosło to pozytywnego skutku. Po niesamowitym rollercoasterze mistrzowie Hiszpanii zremisowali na swoim boisku 3:3 z przedostatnią drużyną La Liga. Jedynym pozytywem dla Xaviego jest fenomenalny występ 16-letniego Lamine Yamala. Natomiast Granada nie przegrała piątego meczu z rzędu przeciwko FC Barcelonie! Niesamowita seria.

Więcej o:
Copyright © Agora SA