Vitor Roque w sobotę strzelił bramkę dla Barcelony w drugim meczu z rzędu. Po zwycięskim trafieniu z Osasuną Pampeluna (1:0) 18-letni Brazylijczyk trafił do siatki także w cztery minuty po wejściu na boisko z ławki rezerwowych w starciu wyjazdowym z Alaves. Gol Vitora Roque przypieczętował zwycięstwo mistrzów Hiszpanii 3:1.
W 73. minucie tej rywalizacji 18-letni napastnik jednak został skrzywdzony przez sędziego Juana Martineza Munuerę, bo tak właśnie zdecydowana większość obserwatorów oceniła drugą żółtą i czerwoną kartkę pokazaną Vitorowi Roque w starciu z obrońcą Alaves Rafą Marinem. Podczas gdy to zawodnik rywali wyraźnie faulował, wchodząc wyprostowaną nogą, arbiter za winnego całego zdarzenia uznał młodego piłkarza Barcelony.
Już na pomeczowej konferencji prasowej trener Xavi Hernandez zapewniał, że klub będzie się odwoływał od drugiej żółtej kartki Vitora Roque, co miało sprawić, że 18-latek byłby do jego dyspozycji w najbliższym spotkaniu ligowym z Granadą (21:00).
Na początku tygodnia Barcelona wysłała stosowne odwołanie do Komitetu Rozgrywek La Liga i w środę srogo się przeliczyła, gdyż Komitet "nie dopatrzył się rażącego błędu sędziego", tj. uznał, że to, co zostało napisane w protokole meczowym (Roque został ukarany za nierozważne kopnięcie przeciwnika), rzeczywiście miało miejsce na boisku.
Jak się okazuje, dla FC Barcelony to wcale nie koniec tej sprawy. Według informacji katalońskich mediów, Barcelona nie zamierza składać broni ws. Vitora Roque i teraz złoży odwołanie do Komitetu Apelacyjnego RFEF, czyli hiszpańskiej federacji piłkarskiej. Ten ma się zebrać w piątek i zadecydować o tym, czy de facto Brazylijczyk będzie mógł zagrać w niedzielnym spotkaniu z Granadą, czy też Robert Lewandowski tym razem nie będzie mógł liczyć na wsparcie 18-latka.
Co ciekawe, również z powodu czerwonej kartki obejrzanej w minionej kolejce, przeciwko Barcelonie nie zagra jeden z Polaków występujących w Granadzie - Kamil Piątkowski.