Jeden gol zadecydował o wyniku Barcelony. Sensacyjny bohater

FC Barcelona pokonała Osasunę 1:0 w zaległym meczu La Liga. Decydującą bramkę dla gospodarzy zdobył Vitor Roque, dla którego było to debiutanckie trafienie w nowym klubie. Bardzo przeciętnie, by nie napisać słabo, zagrał Robert Lewandowski, który na gola w lidze czeka od 10 grudnia.

Raptem kilkunastu sekund po wejściu na boisko potrzebował Vitor Roque, by zdobyć pierwszą bramkę dla Barcelony. Bramkę, która dała gospodarzom upragnione prowadzenie w meczu z Osasuną, w którym drużyna Xaviego długo biła głową w mur.

Zobacz wideo Marek Molak, czyli aktor, tancerz, freakfighter

W 62. minucie Brazylijczyk zmienił Fermina Lopeza. Chwilę później to właśnie Roque był najsprytniejszy w polu karnym, wyprzedzając obrońców i bramkarza Osasuny. Brazylijczyk uderzeniem głową wykończył doskonałe, efektowne dośrodkowanie Joao Cancelo.

Barcelona zdobyła bramkę w momencie, w którym nic na to nie wskazywało. Od początku drużyna Xaviego grała słabo i nie potrafiła zagrozić bramce Aitora Fernandeza. Dość powiedzieć, że w pierwszej połowie Katalończycy oddali raptem jeden celny strzał.

Ale to nie po nim było najgroźniej pod bramką gości. W pierwszej połowie najlepsze okazje mieli Robert Lewandowski oraz Jules Kounde. Obaj uderzali głową po dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry, jednak obaj nieznacznie się mylili.

Barcelona wymęczyła zwycięstwo z Osasuną

Niecelnie strzelał też Ilkay Guendogan. Niemiec miał doskonałą szansę w 62. minucie, jednak tak samo jak Lewandowski i Kounde uderzył obok bramki Fernandeza. Skuteczniejszy był za to wspomniany Roque, dzięki któremu Barcelona zyskała nie tylko gola.

W 67. minucie Brazylijczyk uciekł Unaiowi Garcii, który powalił zawodnika Barcelony na murawę. Hiszpan, który w pierwszej połowie został ukarany kartką za faul na Lewandowskim, zobaczył drugą żółtą kartkę i wyleciał z boiska.

Mimo że Osasuna grała w osłabieniu, miała dwie doskonałe okazje do wyrównania. Najpierw minimalnie przestrzelił Raul Garcia, a chwilę później uderzenie Jona Moncayoli doskonale odbił Inaki Pena. W 80. minucie bramkę mógł mieć Lewandowski. Mógł i nawet trafił do siatki, ale gol słusznie nie został uznany, bo Polak w momencie podania był na spalonym.

Dzięki wygranej Barcelona awansowała na trzecie miejsce w tabeli. Drużyna Xaviego ma siedem punktów straty do Realu Madryt (jeden mecz mniej) i osiem do Girony. Barcelona ma też trzy punkty więcej od Atletico Madryt (jeden mecz mniej) i pięć więcej od Athletiku Bilbao.

Kolejny mecz Barcelona zagra w sobotę, kiedy na wyjeździe zagra z Deportivo Alaves. Początek spotkania o 18:30.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.