FC Barcelona ostatnio jest w dołku, który może sprawić, że zakończy sezon bez żadnego trofeum. Niedawno przegrała w finale Superpucharu Hiszpanii (1:4 z Realem Madryt), odpadła z Pucharu Króla (2:4 z Athletikiem Bilbao), a po ostatnim meczu ligowym (3:5 z Villarrealem) jej strata do prowadzącej w tabeli Girony wzrosła do jedenastu punktów. W dodatku Xavi zapowiedział, że po sezonie opuści klub. W związku z tym potrzebne były stanowcze kroki.
W poniedziałek Robert Lewandowski, jeden z najbardziej doświadczonych zawodników Barcelony, zaprosił zespół do swojego domu. W trakcie spotkania piłkarze mieli nie tylko się zintegrować, ale także wzajemnie zmotywować się na dalszą część sezonu i zadbać o pożegnanie trenera w jak najlepszym stylu.
Więcej informacji na temat tego spotkania przekazał Sergi de Juan z dziennika "AS". Potwierdził on, że Polak nie tylko ugościł zespół, ale był też inicjatorem spotkania. Doskonale wiedział, że ruch ten posłuży drużynie, ale i jemu samemu. - Wykonał gest pokazujący jego zaangażowanie. Mimo że jest w klubie dość krótko, to jest jednym z liderów zespołu. Sergi Roberto teraz gra mało, Ronald Araujo nie jest jeszcze tak doświadczony. Ten gest sytuuje "Lewego" w pozycji jednego z liderów. To wsparcie dla Xaviego w tym momencie - powiedział w rozmowie z WP SportoweFakty.
Napastnik miał też poprosić Xaviego, by jeszcze przemyślał decyzję co do odejścia z klubu. To sugeruje, że ich współpraca układała się bardzo dobrze i nie miały na nią wpływu ostatnie decyzje szkoleniowca, który w zaskakujących momentach ściągał Polaka z boiska (np. w 63. minucie meczu z Betisem, przy wyniku 2:2).
Generalnie kilka ostatnich ruchów 44-latka można uznać za próby wstrząśnięcia pogrążonym w marazmie zespołem. Najbardziej radykalną była oczywiście zapowiedź odejścia z Barcelony. - Chciał przekazać: ja już nie będę kontynuował tu pracy, teraz wy musicie ciągnąć ten wózek. Chodziło mu o to, by pobudzić dumę, by odżyła mentalność zwycięzców. To jednak ryzyko. Teoretycznie zespół może zareagować na zasadzie: wiemy, że trenera niebawem tu nie będzie, więc możemy się zrelaksować. Myślę jednak, że to był też sposób na zdjęcie presji. Xavi skarżył się, że drużyna odczuwała napięcie, miała lęk przed porażką - wyjaśnił de Juan.
Być może poprawa w grze zespołu będzie zauważalna w najbliższym spotkaniu Barcelony z Osasuną. Zostanie ono rozegrane w środę 31 stycznia o godzinie 19:00. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.