Barcelona nad przepaścią. Tego nie może odpuścić. W grze ponad 100 mln euro

Deklaracja Xaviego Hernandeza po porażce Barcelony u siebie 3:5 z Villarreal wywołała trzęsienie ziemi. Dotychczasowy szkoleniowiec zapowiedział, że wraz z końcem sezonu odejdzie z klubu. Mistrzowie Hiszpanii pogrążeni są w kryzysie oraz niepewności, a przed nimi kluczowe miesiące, które mogą zadecydować o przyszłości klubu. W grze wciąż są gigantyczne pieniądze.

- Miałem to postanowione od kilku dni i myślę, że to jest odpowiedni moment, by o tym powiedzieć. Ten klub potrzebuje zmiany dynamiki. Czynię to z myślą o klubie i o zawodnikach. Może to ich uwolni, bo ostatnio graliśmy pod dużą presją. Dlatego też myślę, że najlepszym krokiem będzie odejście - powiedział Xavi Hernandez na konferencji prasowej po ostatnim ligowym meczu z Villarreal. Jego drużyna przegrała 3:5 i praktycznie straciła szansę na obronę mistrzostwa kraju, albowiem przewaga punktowa Girony oraz Realu Madryt jest już dwucyfrowa.

Zobacz wideo Hurkacz trafił najlepiej, jak mógł. "To jest na plus dla Huberta"

Barcelona nad przepaścią, a w grze wciąż ogromne pieniądze. Ponad 100 mln

Moment ogłoszenia takiej decyzji przez Xaviego budzi wiele wątpliwości, gdyż Barcelona wciąż jest w grze w Lidze Mistrzów - już niedługo w 1/8 finału zmierzy się z Napoli - ale przede wszystkim musi walczyć o miejsce w czołowej czwórce rozgrywek La Liga. Aktualnie Barca ma na koncie 44 punkty i zajmuje czwartą lokatę. Dwa punkty mniej ma Athletic Bilbao, znajdujący się w zdecydowanie lepszej formie. Notabene Baskowie niedawno wyeliminowali ekipę z Katalonii w ćwierćfinale Pucharu Króla.

Według wyliczeń hiszpańskiej gazety "AS", jeśli Barcelona na koniec sezonu nie zajmie miejsca w czołowej czwórce, w przyszłym roku straci około 60 milionów euro. Władze klubu w budżecie "zaplanowali" minimum ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Ponadto wspomniana porażka w Pucharze Hiszpanii na etapie ćwierćfinału sprawia, że jeśli Barca nie zajmie 1. lub 2. miejsca w La Liga i nie zakwalifikuje się do Superpucharu Hiszpanii. To strata co najmniej 6 milionów euro.

Gorsze wyniki w najbliższych miesiącach sezonu mogą spowodować także brak miejsca w nowym formacie Klubowych Mistrzostw Świata. Od 2025 roku wezmą w nim udział aż 32 kluby. Europejskim ekipom przypadło 11 miejsc. Bilety do USA mogą już bukować zwycięzcy trzech ostatnich edycji Ligi Mistrzów (Chelsea, Real Madryt oraz Manchester City). Pozostałe miejsca zostaną rozdysponowane według rankingu UEFA - brana pod uwagę będzie klasyfikacji po zakończeniu obecnego sezonu. Istotne z perspektywy Barcelony będą wówczas także osiągnięcia Atletico Madryt. Jeśli Katalończykom nie uda się załapać do KMŚ, będzie ich to kosztowało co najmniej 50 milionów euro.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.