Sceny w El Clasico. Wybiła siódma minuta i się zaczęło. To był znak [WIDEO]

Real Madryt był nie do zatrzymania w finale Superpucharu Hiszpanii. Drużyna Carlo Ancelottiego zmiażdżyła Barcelonę i wygrała 4:1. Wydarzeniom na stadionie Al-Nassr przyglądała się legenda "Królewskich", Cristiano Ronaldo, co nie uszło uwadze kibiców. Już niemal na początku spotkania sympatycy madryckiego klubu zdecydowali się pokazać dosadnie, co myślą o Portugalczyku.
Real Madryt - FC Barcelona
screen - https://twitter.com/CristianoXtra_/status/1746612261614195059

W niedzielny wieczór doszło do drugiego w tym sezonie El Clasico. Tym razem FC Barcelona i Real Madryt zagrały w finale Superpucharu Hiszpanii. I po raz drugi lepsza była drużyna Carlo Ancelottiego. Tym razem wygrała aż 4:1 po hat-tricku Viniciusa Juniora i bramce Rodrygo. Jednak jeszcze zanim padł pierwszy gol na trybunach Al-Awwal Stadium doszło do zaskakującej sytuacji z udziałem kibiców Realu.

Zobacz wideo Robert Lewandowski pominięty! Błaszczykowski komentuje

Kibice Realu uhonorowali wyjątkowego gościa w meczu Superpucharu Hiszpanii. Piękny gest

Atmosfera była fenomenalna. Fani wicemistrzów Hiszpanii z całych sił próbowali dopingować i mobilizować drużynę, co dość szybko przyniosło efekt. Chwilę wcześniej sympatycy zdecydowali się na niecodzienny krok. Zaczęli bowiem intonować imię i nazwisko byłego piłkarza Realu Madryt. O kim mowa?

O Cristiano Ronaldo. Jak donoszą media, zawodnik Al-Nassr był obecny na stadionie należącym do jego ekipy i z bliska przyglądał się poczynaniom byłych kolegów. Rzekomo towarzyszył mu syn. Do sieci trafiły nawet zdjęcia Portugalczyka, który przybył luksusowym samochodem pod obiekt w Rijadzie.

Najprawdopodobniej dowiedzieli się o tym również kibice Realu i w 7. minucie zaczęli wykrzykiwać jego nazwisko. Wybór minuty też nie był przypadkowy. W końcu z takim numerem przez wiele lat Ronaldo występował w stolicy Hiszpanii. 

Real zmiażdżył Barcelonę. Trofeum wędruje do Madrytu

Dosłownie kilka sekund później padł pierwszy gol autorstwa Viniciusa. Kolejne trafienie dołożył trzy minuty później. Barcelonie udało się jednak zdobyć bramkę kontaktową po kapitalnym strzale z woleja Roberta Lewandowskiego. Katalończycy nie poszli za ciosem. Krew poczuli za to piłkarze Ancelottiego. I już w 37. minucie Brazylijczyk ponownie wpisał się na listę strzelców, tym razem trafiając z rzutu karnego. Z kolei w 64. minucie wynik spotkania i ostateczny tytuł przypieczętował Rodrygo. 

Tak więc mecz idealnie ułożył się dla kibiców Realu. Z pewnością sprawił też mnóstwo radość Ronaldo. Nie dość, że jego dawna ekipa pokonała odwiecznego rywala, to zrobiła to na stadionie jego aktualnego klubu. Dodatkowo dostał potwierdzenie, że kibice madrytczyków o nim nie zapomnieli i nadal ciepło go wspominają. Portugalczyk występował w Realu przez dziewięć lat - rozegrał w tym czasie 438 spotkań, zdobywając 450 bramek i 131 asyst. 

Więcej o: