Szalona końcówka w meczu Realu z czwartoligowcem. Tego nikt się nie spodziewał

Real Madryt przez pierwszą połowę meczu 1/16 Pucharu Króla z Arandiną nie potrafił odnaleźć drogi do bramki. "Królewscy" mieli problemy także na początku drugiej połowy i dopiero rzut karny przyniósł przełamanie. Wtedy "maszyna ruszyła" i padły kolejne gole, nawet dla... czwartoligowego rywala.
Rodrygo w barwach Realu Madryt
JUAN MEDINA / REUTERS / REUTERS

Na razie ten sezon Realu Madryt idzie zgodnie z planem. "Królewscy" są liderami LaLiga, pewnie wygrali swoją grupę w Lidze Mistrzów, a w sobotę rozpoczęli walkę o obronę tytułu w Pucharze Króla. Na początek w ramach 1/16 finału zmierzyli się na wyjeździe z czwartoligową Arandiną. Carlo Ancelotti postanowił dać szansę kilku piłkarzom, z których rzadziej korzysta, a to w połączeniu z pozostawiającą wiele do życzenia murawą sprawiło, że jego zawodnicy długo nie potrafili pokonać bramkarza gospodarzy. 

Zobacz wideo Radwańska błyszczy na czerwonym dywanie! Ale gwiazdy

Puchar Króla. Real Madryt długo "napoczynał" rywala. Dopiero rzut karny otworzył spotkanie z Arandiną

Arandina dzielnie walczyła przez pierwsze 45 minut, ale trzeba też przyznać, że "Królewscy" nie robili zbyt wiele, by wywrzeć presję na rywalu i złamać jego linię obrony. Piłkarze Realu Madryt grali apatycznie i mimo że mieli kilka sytuacji, to brakowało w nich skuteczności. Dopiero druga połowa rozstrzygnęła losy spotkania. 

Przełamanie Realowi nie przyszło łatwo. "Pomóc" musieli gracze Arandiny, którzy faulowali w polu karnym Brahima Diaza. Sędzia wskazał na rzut karny, a na gola w 54. minucie pewnie zamienił go Joselu. Minutę później było już 2:0. Tym razem to Brahim cieszył się z trafienia. Pomocnik ekipy z Madrytu najpierw przebiegł z piłką niemal przez całą połowę boiska, ale stracił ją przed polem karnym. Ta dotarła do Joselu, który próbował dostarczyć futbolówkę do Brahima. Ta sztuka udała mu się przez niefrasobliwość obrońców Arandiny, a gracz Realu uderzył przy prawym słupku, nie dając żadnych szans stojącemu jak słup soli w bramce Adrianowi Alvarezowi. 

Real w kolejnych minutach nie zachwycał. - Gdybyśmy zamienili koszulki piłkarzom Realu Madryt na czerwone, takie nietypowe, to zastanawiam się, ilu kibiców rozpoznałoby tak grający Real, bo momentami wygląda to bardzo biednie - powiedział w trakcie transmisji Michał Żewłakow, komentujący ten mecz na antenie TVP Sport.

Ostatecznie piłkarze zafundowali kibicom "zwariowaną końcówkę". Najpierw gola w pierwszej minucie doliczonego czasu gry strzelił Rodrygo, a w czwartej minucie swoją chwilę mieli gospodarze. Gola zdobył Raly Cabral i ustalił wynik na 1:3. Trzeba przyznać, że to trafienie było jak nagroda za dzielną postawę gospodarzy.  Kibice "Królewskich", mimo pomyślnego rezultatu, być może nie są zachwyceni tym, jak zaprezentowali się ich piłkarze, ale cel udało się wypełnić. Real awansował do 1/8 finału Pucharu Króla. 

Arandina - Real Madryt 1:3

Bramki: Cabral (90+4) - Joselu (54' - rzut karny), Brahim Diaz (55'), Rodrygo (90+1)

Więcej o: