Wypływające zarobki, ostentacyjne oburzenie słabszą formą - atak hiszpańskich mediów na Roberta Lewandowskiego nie jest przypadkiem. - Prasa hiszpańska jest brutalna. Jeśli ma sobie znaleźć ofiarę, to ją znajdzie - mówi Sport.pl Daniel Sobis, dziennikarz Eleven Sports na co dzień żyjący w Hiszpanii. Dziennikarze hiszpańscy, często sprzyjający klubowym władzom, przeprowadziły ofensywę już na niejedną gwiazdę. Czy kapitan kadry będzie kolejną?
"Lewy, weź się w garść!", "To jest Barca, tu środkowy napastnik musi strzelać gole bez względu na wszystko. Naprawdę nam przykro, Lewy. Nie śpij, obudź się" - apeluje od kilkunastu dni kataloński dziennik "Sport". Polakowi coraz mocniej obrywa się ze strony hiszpańskich mediów z uwagi na słabą formę i dramatyczną wręcz skuteczność.
35-latek w ostatnich jedenastu meczach Barcy trafił raptem trzykrotnie. Ostatnio z Gironą przełamał serię trzech spotkań bez gola, ale cień na jego występ rzuciła niewykorzystana sytuacja w samej końcówce, gdy mógł dać swojej drużynie remis, ale nie trafił z perfekcyjnej sytuacji. Barca przegrała 2:4. "Niewiele pozostało z napastnika, który, choć od czasu do czasu strzela gole, nie prezentuje już takiej siły, jaką miał w czasach świetności. Występ Polaka był zgodny z tym, co można było obserwować w ostatnich meczach: znikał i brakowało zagrożenia z jego strony" - analizował występ serwis fcbarcelonanoticias.com. "Lewandowski był bardzo ospały, posłał strzał głową w poprzeczkę i wiele czasu narzekał na kolegów z zespołu" - podkreślał goal.com. Ta porażka ma dla Barcelony spore skutki, gdyż jej strata do liderującej Girony wzrosła już do siedmiu punktów.
Wypłynęły szczegółowe dane kontraktowe. "W Barcelonie takie rzeczy rzadko są przypadkiem"
Medialna ofensywa w Hiszpanii skierowana w kapitana reprezentacji Polski trwa już od jakiegoś czasu i zaczyna nabierać na sile. Dziennikarz Jose Alvarez z "Chiringuito" donosił nawet, że "klub poważnie myśli o sprzedaży Polaka latem i jest to powód wewnętrznych sporów", lecz te informacje z uwagi na źródło - czyli telewizję śniadaniową - zostały potraktowane z przymrużeniem oka. Jednakże półtora tygodnia temu, jeszcze przed meczem z Atletico, w którym Lewandowski nie wykorzystał trzech wyśmienitych okazji, kataloński "Sport" poinformował o szczegółowych zapisach umowy w kontrakcie 35-latka. Dziennikarze przeanalizowali, ile Lewandowski będzie jeszcze kosztował Barcelonę. W pierwszym roku polski napastnik zarabiał 20 milionów euro brutto, w obecnym sezonie inkasuje 26 milionów, a w następnym sezonie będą to już 32 miliony. Z kolei w czwartym sezonie pensja spadnie do 26 milionów euro brutto.
- W Barcelonie takie rzeczy rzadko są przypadkiem - mówi wyraźnie w rozmowie ze Sport.pl Piotr Urban, ekspert Eleven Sports. Wtóruje mu Daniel Sobis, dziennikarz z tej samej stacji, na co dzień mieszkający w Hiszpanii. - Często jest tak, że kiedy Barcelonie nie idzie, to wypływają sprawy kontraktowe, a zwłaszcza gdy klub jest pogrążony w kryzysie finansowym. Dla mnie to badanie reakcji i otoczenia - tłumaczy.
Obaj doskonale orientują się w realiach tamtejszych mediów. - Wiadomo, że teraz zaczyna się trochę nagonka ze strony prasy. Widzieliśmy, co działo się z Coutinho czy nawet Griezmannem - zaznacza Sobis. - Tak już było w przypadku Frenkiego de Jonga w tamtym sezonie, gdy klub rękoma prasy chciał wypchnąć go z klubu, ale on stanowczo powiedział, że chce zostać. Nawet była taka chwilowa sytuacja z Julesem Kounde. Szybko napisał na Twitterze, że nigdzie się nie wybiera - przypomina Urban.
Hiszpańskie media sportowe są jednymi z najbardziej specyficznych. Mają mnóstwo tytułów, o każdym klubie pisze tysiące dziennikarzy, wciąż funkcjonuje tam kultura słuchania radia, a audycje poświęcone czołowym ekipom nadawane są całą dobę. A do tego są niezwykle ostre. Potrafią zniszczyć. Widać to było choćby w popularnym ostatnio serialu o Davidzie Beckhamie, którego hiszpańskie media wprost zaszczuły. Nie jego jedynego.
Na funkcjonowanie mediów w Katalonii skarżył się niedawno Xavi, który przyznał, że opinie prasy wpływają na grę piłkarzy. - Kreuje się scenariusze, które dla mnie nie są realne. I to wpływa na grę. Stało się to mnie jako piłkarzowi i teraz dzieje się to moim piłkarzom. To nie jest normalne. Generuje się pesymizm, który w żaden sposób nie jest dobry. Tak, uważam, że na zawodników wpływa to, co mówi się w otoczeniu - mówił podczas konferencji po meczu z Realem Sociedad. - Mówiono swego czasu, że jestem "rakiem Barcy", a teraz jestem tu trenerem. Według mnie to niesprawiedliwe - podsumował wówczas Xavi
Pierwsze miesiące rozłożyły parasol ochronny. Ale on się zwija
Obaj nasi rozmówcy nie mają wątpliwości, że Roberta Lewandowskiego w oczach kibiców oraz hiszpańskich mediów ratuje jego świetna dyspozycja strzelecka zaraz po transferze na Camp Nou. 35-latek do mundialu zdobył wówczas 18 bramek w 19 meczach. - Gdyby nie ten początek, to teraz miałby trzy razy gorszą prasę, jestem tego pewien - twierdzi Piotr Urban. Ale parasol ochronny zwija się coraz szybciej, co widać po reakcjach w Katalonii. "Prawda jest taka, że odkąd rok temu wrócił z mundialu, jego występy gwałtownie spadły" - analizował "Sport". - Ten parasol ochronny jest coraz mniejszy. Już pojawiają się głosy o Stanach Zjednoczonych i Arabii. I one będą do momentu, w którym Lewandowski nie zacznie znowu strzelać - mówi Sobis.
Szkoleniowiec Barcy Xavi Hernandez, koledzy z drużyny i klubowi przedstawiciele bronią Lewandowskiego, gdyż Polak wciąż pozostaje najlepszym i jedynym środkowym napastnikiem, jakiego do dyspozycji ma trener. Dopiero zimą do drużyny dołączy Vitor Roque, ale to 18-latek z Brazylii, który jeszcze nie zna wymagań europejskiego futbolu. - Barcelona nie może liczyć na to, że on będzie decydujący - twierdzi Urban.
Ekspert podzielił się teorią. Sam klub nakręca temat
Piotr Urban ma teorię wobec medialnego zamieszania oraz ostatnich doniesień kontraktowych, które mogą negatywnie wpływać na wizerunek Lewandowskiego.- Teraz przed meczami Barcelony otwierasz gazetę, a tam osiem na 10 artykułów jest o Lewandowskim: że nie jest w najlepszej dyspozycji, ale i tak jest kluczowym zawodnikiem dla Barcelony. Nie byłbym zaskoczony, jakby klub wypuszczał trochę informacji, by nakręcić temat, ale nie pod kątem tego sezonu, a następnego - mówi nam ekspert Eleven Sports.
- Oni wiedzą, że potrzebują teraz "Lewego", bo lepszego i tak nie mają. Ale w następnym sezonie, gdyby przyszła Arabia i powiedziała, że da za niego 20 milionów - i jeszcze odeszłaby im pensja - to nie mówię, że się nie skuszą. Teraz mają taki moment, że chwalą Lewego, bo nie mają wyjścia, potrzebują go, ale jakby dalej grał na takim poziomie i nie strzelał dużo goli, to wtedy może być różnie. Pod tym względem mogą trochę podpuszczać i czekać na rozwój wydarzeń - twierdzi Piotr Urban.
- Prasa hiszpańska jest brutalna. Jeśli mają sobie znaleźć ofiarę, to ją znajdą. FC Barcelona medialnie - z całym szacunkiem - to nie jest Bayern, mimo że to też wielki klub. Ważna jest tutaj specyfika hiszpańskich mediów, a też wiadomo, że Barcelona ma swoich dziennikarzy, którzy piszą tak, jak życzy sobie tego klub - podkreśla Daniel Sobis.
- Media i eksperci podkreślają, że Robert Lewandowski to jest goleador. On powinien być w polu karnym i tam czekać na okazje, bo w tym jest najlepszy - zauważa Sobis. - Mówi się o tym, że "Lewy" nadal jest megakillerem, ale podejmuje decyzje już pół sekundy później. I to robi różnicę. Gdy byłem ostatnio na stadionie podczas meczu z Atletico, zauważyłem, że nawet kibice zwracali uwagę, że jest wolniejszy. W Hiszpanii mają go za zawodnika troszkę słabszego technicznie i jak jest bez formy, to widać te mankamenty. Lewandowski musi być mądry i grać tak, jak powinien, czyli zagrywać na jeden kontakt, czekać w polu karnym. Wtedy nikt się go nie uczepi. Problem jest, gdy gra inaczej i notuje tyle strat na mecz, co ostatnio - podsumowuje Urban, który twierdzi, że Roberta Lewandowskiego stać jeszcze o powalczenie o Trofeo Pichichi dla króla strzelców w La Liga.
W tym momencie 35-letni napastnik Barcelony ma na koncie osiem trafień. Lider klasyfikacji Jude Bellingham ma cztery gole więcej. Polak musi być po prostu skuteczniejszy, gdyż swoje sytuacje ma. Jak wyliczono, Lewandowski nie wykorzystał aż 12 klarownych okazji w tych rozgrywkach, przez co znajduje się na szczycie tego zestawienia. Ale nie o liderowanie tej statystyce chodzi kapitanowi reprezentacji.