Tak się przełamał Robert Lewandowski. Kluczowy gol w hicie La Ligi [WIDEO]

FC Barcelona koszmarnie rozpoczęła niedzielny hit 16. kolejki LaLiga z Gironą, ponieważ już w 12. minucie do siatki trafił napastnik Artem Dovbyk. Nie minęło jednak osiem minut, a mistrzowie Hiszpanii doprowadzili do wyrównania. Gola strzelił nie kto inny jak Robert Lewandowski, który tym samym przełamał fatalną serię bez zdobytej bramki.

Robert Lewandowski miał ostatnio niezwykle trudny czas. Nie dość, że nie trafił do siatki w czterech kolejnych starciach FC Barcelony, to marnował również wiele doskonałych sytuacji. Hiszpańskie media zapowiadały już zatem jego koniec w zespole, zwłaszcza że w styczniu do Katalonii przeprowadzi się brazylijska perełka Vitor Roque. Kapitan reprezentacji Polski kapitalnie odpowiedział im na te słowa.

Zobacz wideo Żona Mateusza Masternaka opowiada o ich wspólnym marzeniu. "Jak się kogoś kocha"

Robert Lewandowski wreszcie przełamał fatalną serię. Idealnie wykończył dośrodkowanie

FC Barcelona koszmarnie rozpoczęła niedzielne starcie 16. kolejki LaLiga z Gironą, ponieważ już w 12. minucie rywal przeprowadził doskonałą akcję, którą kapitalnie wykończył Artem Dovbyk. Siedem minut później Raphinha posłał bardzo dobre dośrodkowanie z rzutu rożnego, a w polu karnym znajdował się nie kto inny jak Robert Lewandowski.

35-latek wygrał pojedynek w powietrzu, a następnie bezbłędnie uderzył piłkę głową i pokonać bramkarza. "Jakiś czas temu o tym mówiliśmy, że Robert Lewandowski stojący w polu karnym, walczący w pojedynkach w powietrzu, to w dalszym ciągu może być topowy napastnik" - relacjonował komentujący mecz Tomasz Ćwiąkała.

Był to jego pierwszy gol od 12 listopada, kiedy ustrzelił dublet w ligowym spotkaniu z Alaves. Tym samym awansował na czwarte miejsce w klasyfikacji strzelców LaLiga z dorobkiem ośmiu trafień, będąc ex aequo z właśnie Dovbykiem. 

Pod koniec pierwszej części meczu Girona ponownie zaskoczyła jednak piłkarzy Xaviego, a świetnym strzałem z tzw. szpica popisał się Miguel Gutierrez. W 80. minucie wynik podwyższył za to Valery, i choć w doliczonym czasie gry gola kontraktowego strzelił Ilkay Guendogan, to nic to nie dało, ponieważ niedługo później bramkę zdobył również Cristhian Stuani i ustalił wynik na 4:2 dla Girony.

Po tym zwycięstwie piłkarze Michela objęli prowadzenie w tabeli LaLiga z dorobkiem 41 punktów. FC Barcelona okupuje za to dopiero czwartą lokatę, mając 34 pkt.

Więcej o:
Copyright © Agora SA