Robert Lewandowski wyśmiany na oczach świata. I to przez kogo. Boli

Czym Robert Lewandowski różni się od drzewa? Ano, praktycznie niczym. A tak przynajmniej szydzi w mediach społecznościowych humorystyczny profil Troll Football, czyli jeden z najpopularniejszych tego typu na świecie. Po porażce z Szachtarem Donieck w Lidze Mistrzów (0:1) nie odpuścił on ani polskiemu napastnikowi, ani całej Barcelonie, włącznie z Xavim.

Troll Football na X (dawniej Twitter) ma aż trzy i pół miliona obserwujących. Jak sama nazwa wskazuje - profil ma charakter humorystyczny i często prześmiewczy. Dziennie pojawia się na nim przynajmniej kilkanaście wpisów, które wymierzone są w piłkarzy czy drużyny piłkarskie. Po przegranej 0:1 z Szachtarem Donieck przyszła kolej na Barcelonę, Xaviegio i Roberta Lewandowskiego.

Zobacz wideo "Spowiedź" byłego trenera Legii. "Wynikowo nie powalało na kolana"

Lewandowski porównany do drzewa

Polski napastnik został porównany do drzewa, które nie nie biega, nie potrafi dryblować i strzelać goli. Ale przynajmniej, kiedy podasz mu piłkę, odda ci ją z powrotem. I to jest według Troll Football jedyna różnica między Lewandowskim, któremu podasz piłkę, a on nie zrobi z nią nic. Takie żarty wciąż dobrze sprzedają się w internecie. Szczególnie w mediach społecznościowych, gdzie mem z Lewandowskim ma już ponad 26 tys. polubień i ponad tysiąc udostępnień (stan na czwartek rano). Jeszcze większy zasięg zrobił wpis z Xavim, w którym zamieszono krótkie wideo z dopiskiem, że "Xavi został aresztowany przez policję za nękanie kibiców Barcy swoją piłką nożną".

Liga Mistrzów. Lewandowski nie był problemem

Z Lewandowskiego po meczu z Szachtarem można drwić, ale prawda jest taka, że słabo zagrała cała Barcelona. Polski napastnik - jak pisał na Sport.pl Dawid Szymczak - nie był w tym meczu problemem Barcelony, ale też jej żadnego problemu nie rozwiązał. Na jego usprawiedliwienie możemy dodać, że był to jego pierwszy mecz w pełnym wymiarze czasowym od kontuzji kostki, której nabawił się miesiąc temu w starciu z FC Porto.

Na nasze szczęście Lewandowski jest już zdrowy. Tak, na szczęście, bo nawet jeśli nie strzela w Barcelonie, to październikowe mecze kadry z Wyspami Owczymi (2:0) i Mołdawią (1:1) - a przede wszystkim ten z Mołdawią - pokazały, że wciąż jest niezbędny w reprezentacji Polski.

Kadra Michała Probierza wciąż ma iluzoryczne szanse na bezpośredni awans na przyszłoroczne Euro. Nie jest co prawda już zależna tylko od siebie, ale od siebie musi wymagać zwycięstwa z Czechami. 17 listopada na Stadionie Narodowym w Warszawie, gdzie już w poniedziałek rozpocznie się zgrupowanie reprezentacji Polski. Wszystko wskazuje, że już z Lewandowskim, którego przed przylotem na kadrę czeka jeszcze w Barcelonie mecz z 14. w tabeli Deportivo Alaves (niedziela, godz. 16.15).

Więcej o:
Copyright © Agora SA