FC Barcelona od kilku sezonów zmaga się z problemami finansowymi, które były spowodowane m.in. przez astronomiczne kontrakty zawodników i przede wszystkim nieprzestrzeganie zasad finansowego fair play. W związku z tym w katalońskim klubie na bieżąco starają się ostatnio reagować, żeby wyprowadzić klub z tych kłopotów. Stąd pojawił się m.in. pomysł przedłużenia umowy z Robertem Lewandowskim czy Frenkiem de Jongiem, żeby rozłożyć wypłatę wynagrodzenia na dłuższy czas.
W przypadku reprezentanta Holandii ewentualne rozmowy w tej sprawie mogą być o tyle utrudnione, że pomocnik ma pretensje do władz klubu o sprawę sprzed roku. Wtedy wbrew jego woli próbowano sprzedać go do Manchesteru United. "Jego stosunki z zarządem bardzo się pogorszyły i dał temu wyraz publicznie. Czas uspokoił sytuację, ale de Jong nie jest gotowy z niczego rezygnować. Jeżeli nie zgodzi się na negocjacje, rozpocznie się okres do namysłu, ale obie strony wydają się skazane na porozumienie. De Jong czuje się bardzo dobrze w Barcelonie, a ta uważa go za jednego z najlepszych pomocników na świecie" - poinformował kataloński "Sport".
W obliczu tych doniesień katalońskiego dziennika zaskakująco brzmią sobotnie słowa prezesa FC Barcelony, Joana Laporty. - Mieliśmy okazję sprzedać Frenkiego de Jonga za 100 milionów euro - poinformował.
- Nie zaakceptowaliśmy tej oferty, żeby nie stracić Frenkiego, którego uważamy za naszego kluczowego zawodnika - dodał sternik Barcelony. Nie dodał jednak kiedy klub otrzymał taką ofertę. Przed rokiem, gdy chciał go sprzedać, czy może podczas ostatniego letniego okienka transferowego?
Więcej takich informacji znajdziesz na Gazeta.pl
Chociaż 100 milionów euro, które mogło wpłynąć do kasy klubu, na pewno by mu pomogło, to wydaje się, że w Barcelonie nie żałują odrzucenia tej oferty. Frenkie de Jong jest jednym z najważniejszych zawodników w drużynie Xaviego Hernandeza i gra, gdy tylko jest zdrów. Aktualnie pomocnik zmaga się z kontuzją kostki i na boisko wróci najpewniej w listopadzie.