Vitor Roque był jednym z najbardziej pożądanych piłkarzy na rynku transferowym podczas letniego okienka. Ostatecznie wyścig o zakontraktowanie napastnika wygrała FC Barcelona, która zapłaciła za niego Athletico Paranaense aż 40 milionów euro. Roque ma przeprowadzić się do stolicy Katalonii po sezonie 2023/2024, choć w ostatnim czasie pojawiły się doniesienia, że klub będzie chciał sprowadzić go już w zimowej przerwie.
18-latek, który ma być zmiennikiem, a w dłuższej perspektywie następcą Roberta Lewandowskiego, ostatnio udzielił wywiadu "Mundo Deportivo". Zdradził w nim m.in., że bardzo podziwia polskiego napastnika i chce się od niego jak najwięcej nauczyć. - Chcę obserwować każdy jego krok, każde kopnięcie, aby dostrzec wszystko, co istotne. Chcę cieszyć się piłkarzem, który jest żywą legendą - wyznał.
Roque opowiedział też nieco, jak wyglądał sam proces wyboru nowego klubu. Dlaczego postawił akurat na Barcelonę? Jak można usłyszeć, marzył o dołączeniu do akurat tego kultowego klubu. Nie bez znaczenia mógł być jednak także fakt, że na jego transferze zależało samym piłkarzom Barcelony. Brazylijczyk ujawnił, że dostawał wiadomości od kolegów Roberta Lewandowskiego.
- Zanim jeszcze sfinalizowano podpisanie umowy, zadzwonił do mnie Araujo. Najpierw wysłał wiadomość do Canobbio (kolegi Araujo z reprezentacji Urugwaju, który też gra w Athletico Paranaense - red.) i powiedział mu, żebym przyszedł do Barcy: "Przyjdź do Barcelony, przyjdź i graj z nami" - powiedział mi - opisał Roque.
Oprócz Ronalda Araujo do nastolatka miał pisać także Raphinha. Rodak przekazał młodszemu koledze, że "czekają na niego i będą się razem dobrze bawić". Zapewnił także, że pomogą mu dobrze zaadaptować się do zespołu.
Vitor Roque obecnie leczy kontuzję, której nabawił się we wrześniowym meczu z Internacionalem. W tym roku rozegrał już 42 mecze, w których strzelił 20 goli i zaliczył 8 asyst. Na razie nie może pomóc swojej aktualnej drużynie, która po 26 kolejkach brazylijskiej Serie A zajmuje ósme miejsce w tabeli z dorobkiem 41 punktów.