Środowy wieczór w Lidze Mistrzów nie był najlepszy dla Roberta Lewandowskiego. Choć FC Barcelona wygrała 1:0 z FC Porto, to on sam zszedł z murawy już w 34. minucie spotkania. Powodem była kontuzja, jakiej doznał po wślizgu Davida Carmo. Już kilka godzin później hiszpańskie media informowały, że uraz Polaka najprawdopodobniej nie jest poważny, co miały potwierdzić czwartkowe badania. Rzeczywistość okazała się jednak inna.
Po południu Barcelona podała najnowsze informacje w sprawie stanu zdrowia napastnika. Okazało się, że przeprowadzone badania wykazały skręcenie lewej kostki. "Nie zagra w najbliższym spotkaniu, a o tym, kiedy wróci, zadecyduje postęp w rekonwalescencji" - czytamy w komunikacie klubu w serwisie X.
Tym samym Lewandowski nie wystąpi w starciu z Granadą w La Liga, które odbędzie się w niedzielę 8 października.
To nie jest jednak najgorsza wiadomość dla polskich kibiców. Uraz kostki oznacza, że nie wiadomo, co z obecnością Lewandowskiego na zgrupowaniu reprezentacji. Jego absencja mogłaby być fatalną informacją dla nowego selekcjonera Michała Probierza, który już w czwartek 5 października ogłosi powołania. To, że napastnik miał znaleźć się na liście, było niemal pewne. W końcu jest nie tylko kapitanem kadry, ale i jej najlepszym strzelcem.
Więcej treści sportowych na stronie głównej Gazeta.pl
Informacja o kontuzji Lewandowskiego może zatem jeszcze bardziej skomplikować kwestię awansu Biało-Czerwonych na Euro 2024. W przyszłym tygodniu Polacy rozegrają dwa kluczowe starcia - na wyjeździe z Wyspami Owczymi (12 października) i u siebie z Mołdawią (15 października) i muszą je wygrać, jeśli chcą nadal marzyć o bezpośrednim awansie na imprezę w Niemczech.