Po niezbyt udanym początku sezonu Atletico Madryt kapitalnie spisuje się w ostatnich kolejkach LaLiga. Najpierw rozbiło na własnym stadionie Real Madryt 3:1, a następnie pewnie pokonało Osasunę. Było zatem faworytem starcia z Cadiz CF, zwłaszcza że w ostatnich sześciu oficjalnych starciach aż pięć razy odnosiło zwycięstwo nad tym rywalem.
Spotkanie rozpoczęło się doskonale dla gości, ponieważ już w 27. minucie prowadzili 2:0 po golach Lucasa Piresa oraz Rogera Martiego. Pięć minut później bramkę kontaktową zdobył jednak Angel Correa, wykorzystując dokładnie dośrodkowanie Cesara Azpilicuety.
W 35. minucie niespodziewanie boisko opuścił obrońca gości Fali, na którego nodze pojawiły się niepokojące guzy. Tuż po zakończeniu starcia powiedział w wywiadzie dla DAZN, że nie ma jednak powodów do niepokoju. - Te ślady stłuczeń nie są z dzisiejszego meczu. Doznałem ich kiedyś - powiedział.
Nieco wcześniej 30-latek był bliski strzelenia gola z połowy boiska, ale piłka minimalnie minęła słupek Jana Oblaka. W drugiej części gry Atletico przejęło już pełną kontrolę nad boiskiem, zdobyło dwie bramki i pokonało rywala 3:2. Do siatki trafili jeszcze Nahuel Molina oraz ponownie Correa, finalizując doskonały kontratak gospodarzy.
Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl
Po siedmiu rozegranych meczach Atletico zajmuje czwarte miejsce w tabeli LaLiga z dorobkiem 16 punktów. Liderem jest Real Madryt (21 pkt), który wyprzedza FC Barcelonę (20 pkt) oraz Gironę (19 pkt). Najbliższy mecz piłkarze Diego Simeone zagrają w środę 4 października, kiedy w LM zmierzą się z Feyenoordem. Cztery dni później spotkają się z Realem Sociedad.