Sergio Ramos czekał na to 6595 dni. Ledwo wrócił, a już został bohaterem [WIDEO]

6595 - tyle dni upłynęło od ostatniego meczu Sergio Ramosa dla Sevilli. Po nieco ponad 18 latach licznik przestał tykać. Legendarny obrońca pojawił się w wyjściowym składzie na mecz z Las Palmas i od razu uratował swoją drużynę.

Sergio Ramos pisze historię LaLiga. 31 sierpnia 2005 r. za 27 mln euro przechodził z Sevilli do Realu Madryt. Wówczas mało kto mógłby się spodziewać, że po ponad 18 latach przerwy kibice na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan zobaczą go po raz kolejny w swoich szeregach. A jednak. Niedzielny występ Ramosa przeciwko Las Palmas pod pewnym względem jest rekordowy.

Zobacz wideo Kto nowym selekcjonerem reprezentacji Polski? Ostatnie przecieki z PZPN (18.09)

Szokujące liczby. Od ostatniego meczu Sergio Ramosa w Sevilli upłynęła epoka

Jak ustalono, od ostatniego meczu Ramosa w barwach Sevilii upłynęło równo 6595 dni. - Sergio Ramos ponownie rozegra mecz w La Liga dla Sevilli, 18 lat i 20 dni po tym, jak zrobił to po raz ostatni (28.08.2005, przeciwko Racingowi). To najdłuższy okres oczekiwania jakiegokolwiek gracza na ponowny występ dla tej samej drużyny w całej historii La Liga. W ten sposób pobity został rekord 17 lat i 216 dni, których potrzebował Pepe Reina jako gracz Villarrealu (od 29.05.2005 do 31.12.2022) - poinformował przed spotkaniem na Twitterze hiszpański statystyk Mister Chip.

Na to, z jak ogromną różnicą czasu mamy do czynienia, zwrócił uwagę "The Athletic". Przywołał szokującą statystykę, dotyczącą dwóch omawianych meczów Ramosa. - Tamtego dnia (28 sierpnia 2005 r.) grał u boku Pabla Alfaro, który urodził się w 1969 roku. Dziś na ławce rezerwowych Sevilli zasiada Juanlu urodzony w 2003 roku - czytamy w specjalnym tweecie.

Ramos wciąż przydatny w Sevilli. Uratował zespół i dał pierwsze zwycięstwo w sezonie

Liczby te oczywiście robią wrażenie, ale 37-letni Ramos nie dostał miejsca w składzie Sevilli za darmo. Doświadczony stoper wciąż potwierdza swoją przydatność. Na początku drugiej połowy to właśnie on uchronił Sevillę przed utratą gola. Strzał Sandro Ramireza odbił bramkarz Marko Dmitrović, ale wprost pod nogi Sory'ego Kaby. Wtedy to dobitkę ofiarnie zablokował Ramos, czym zapobiegł utracie bramki.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

Wielki dzień Sergio Ramosa piłkarze Sevilli zgodnie z planem uświetnili skromnym zwycięstwem. Pokonali Las Palmas 1:0, a jedynego gola strzelił Dodi Lukebakio. Sprowadzony z Herthy Berlin Belg skutecznie dobił strzał głową Youssefa En Nessyriego. Dla piłkarzy z Andaluzji był to dopiero pierwszy triumf w tym sezonie La Liga. Wcześniej przegrywali kolejno z Valencią, Deportivo Alaves i Gironą. W tabeli zajmują więc odległe 17. miejsce.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.