Real Madryt w grudniu zeszłego roku wygrał wyścig o młodego zawodnika Palmeiras. Za wtedy 16-latka zobowiązał się zapłacić aż 70 milionów euro. Jednak młody piłkarz do Madrytu trafi dopiero w 2024 roku. Do tego czasu będzie grał w Brazylii.
Już po ogłoszeniu transferu rządzący Realem mogli mieć pierwsze powody do niepokoju, bo młody piłkarz całkowicie stracił formę. W 12 kolejnych meczach Endrick nie mógł strzelić bramki, co niepokoiło dziennikarzy hiszpańskiego "AS-a". W trwającym obecnie sezonie Brazylijczyk uzbierał siedem goli i jedną asystę w 35 spotkaniach.
Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
W niedzielę 3 września Endrick zagrał w meczu Palmeiras z Corinthians. Młodzieżowy reprezentant Brazylii wszedł na boisko w samej końcówce spotkania. Kilkuminutowy udział w meczu mógł jednak przypłacić poważną kontuzją. Wszystko przez brutalny faul Maycona. Wypożyczony z Szachtara Donieck zawodnik wyprostowaną nogą zaatakował kolano zmierzającego w stronę bramki napastnika.
Początkowo sędzia za ten faul pokazał Mayconowi jedynie żółtą kartkę. Dopiero po interwencji VAR-u arbiter zmienił swoją decyzję i ukarał pomocnika gospodarzy czerwoną. To było drugie wykluczenie w tym meczu. Kilka minut wcześniej drugą żółtą kartkę otrzymał obrońca drużyny gości Murilo.
Ostatecznie mecz skończył się bezbramkowym remisem. Palmeiras zajmuje drugie miejsce w brazylijskiej Serie A i tracą aż 10 punktów do pierwszego Botafogo. Kibice Realu pół żartem pół serio piszą, że Endrick już się przyzwyczaja do tego, co go czeka w La Liga. Coś w tym może być. Ostatnio Robert Lewandowski zarzucał hiszpańskim sędziom, że w defensywie pozwalają drużynom z La Liga na bardzo dużo.